Macierewicz



share

Wracam raz jeszcze do sprawy niejakiego Luśni i jego współpracy z Antonim Macierewiczem, bo jest istotny powód, zupełnie pominięty w analizach paszkwilu Gazety Wyborczej. Gdy się bez emocji i z dystansu solidnie zastanowić, co się tak naprawdę wydarzyło, to niewiele doszukamy się konkretów związanych z racjonalnym działaniem. W gazecie zatrudniającej, przez wiele lat, na stanowisko redaktora TW „Ketmana”, współpraca z SB i znajomości z kapusiami były warunkiem zatrudnienia. Przekonał się o tym najboleśniej Bronisław Wildstein, który wyleciał z Wyborczej między innymi za to, że domagał się usunięcia z redakcji kapusia Maleszki. Michnik podjął charakterystyczną dla siebie decyzję, wyrzucił na bruk wroga donosicieli, zostawił na stanowisku i jeszcze później awansował, jednego z największych bydlaków, który nie tylko donosił, ale prawdopodobnie wystawił na śmierć śp. Stanisława Pyjasa.



share

Bardzo złożone pytanie, które wymaga wielowątkowej odpowiedzi, również dlatego, że da się je czytać od przodu i od tyłu. Macierewicz na szczęście nie ma nic wspólnego z wymienionymi kompromitacjami politycznymi, ale to jest ta dobra i czytana od tyłu część odpowiedzi. Niestety druga część taka radosna nie jest, przeciwnie, politycy, którzy według wszelkich obiektywnych kryteriów powinni uchodzić za szaleńców, czy jak woli GW oszołomów, są przedstawiani jako przeciwieństwo oszołoma Macierewicza. Nie ma takiej śmieszności, podłości i głupoty popełnionej przez Kijowskiego i Petru, która przeprawiłaby im tak krzywą gębę, jaką od lat przyprawia się Macierewiczowi, człowiekowi o nieprzeciętnej inteligencji i charakterze ze stali. Praktycznie każdego dnia ci dwaj przedstawiciele „nowoczesnego patriotyzmu” dostarczają humoru i sensacji na poziomie zeszytów szkolnych.



share

Trudno stwierdzić co jest bardziej utopijne, marzenie o tak zwanym cywilizowanym kraju, czy oczekiwanie sprawiedliwości. Obojętnie jaką sobie wybierzemy odpowiedź, poza konkursem, jedno jest pewne. Nasze i tak mało wartościowe życie, nie miałoby żadnego sensu, gdybyśmy nie oczekiwali elementarnego ładu i przyzwoitości. Naiwność, czy utopia – nieważne, bo każdy człowiek, który odstąpi od tych oczekiwań z definicji staje się niewolnikiem. Czasami, a w polskich realiach niemal zawsze, latami trwa oczekiwanie na kawałek przyzwoitości i skrawek normalności. Tym bardziej chce się żyć, gdy takie dobrodziejstwo kawałkami na nas spada. Dziś mogłem się cieszyć dwoma sprawiedliwymi cudami. Pierwszy prezent dostałem od Antoniego Macierewicza, który w komisji sejmowej zrobił pasztet z dotychczasowych władców kłamstwa z PO.

Strony