ludobójstwo



share

Od samego początku, czyli od czasów dokumentnie skompromitowanego ministra ewangelisty Szumowskiego, tak zwane testowanie było jednym wielkim kabaretem. Rzekomy polski fenomen z „pierwszej fali”, polegał wyłącznie na tym, że Włosi i Hiszpanie „wymazywali po 35 tysięcy nieszczęśników, a Szumowski po 700 i to jeszcze każdego po trzy razy, zanim został pozytywnym. Identycznie było ze zgonami, Polska liczyła po niemiecku i praktycznie do każdego zgonu przypisywano „chorobę współistniejącą”. Wszystko się zmieniło na jesieni, kiedy Niedzielski zaczął „wymazywać” nawet po 80 tysięcy dziennie, z kolei statystyki zgonów w związku z gwałtownym załamaniem służby zdrowia poszybowały w okolice 600 dziennie.



share

Bodaj półtora tygodnia temu przez media przetoczyła się fala, posługując się językiem medialnym, „hejtu” na Edytę Górniak. Bardzo trudno jest mi bronić pani Górniak, bo doskonale pamiętam jej „wyczyny” i nigdy nie należała do osób wybitnych intelektualnie. Dotąd najbardziej kojarzyłem ją nie z „hymnem” odśpiewanym w Korei, ale z kwiatami złożonymi ze łzami w oczach przed spaloną tęczą na „Zbawixie". Nie będę bronił Górniak, dla mnie żaden celebryta nie jest wart obrony, natomiast będę bronił tego co powiedziała.



share

Jest rzeczą naprawdę niepojętą, chociaż jak mawiał Bismarck, przewidywalną, że tak zwani prości ludzie mają więcej wyobraźni, niż zafiksowani na swoich specjalizacjach profesorowie. Dokładnie słowa Bismarcka brzmiały następująco: „Osiemdziesięciu ośmiu profesorów i Ojczyzno, jesteś zgubiona”. Uważam się za prostego człowieka, formalnie jestem równie prostym magistrem paranauki zwanej socjologią, ale to, co się dzieje w tej chwili w polskiej „służbie zdrowia” przewidziałem precyzyjnie tydzień temu i nie było to specjalnie trudne do przeprowadzenia „proroctwo”. Po ośmiu miesiącach doświadczeń z całego świata, nowy minister zdrowia Adam Niedzielski wybrał „strategię”, która w słynnym Bergamo doprowadziła do ludobójstwa.

Strony