lud



share

Odwieczne marzenie polityków? Władza bezwzględna! Jak to definiować. Da się na rożne sposoby, ale wybiorę ten najprostszy. Bez względu na proweniencję: liberał, socjalista, demokrata, każdy wódz marzy o dwóch rzeczach, aby mógł wydawać dowolne dyrektywy i wcielać złote rozwiązania, za co lud będzie go nosił na rękach. Rzadko kiedy takie marzenia się spełniają, a jeśli już to wszystko odbywa się bardzo dużym kosztem, trzeba podrzucić kiełbasę albo mannę spuścić nieba. Wadą dobroczynnego rozwiązania są nie tylko koszty, ale też krótkotrwały efekt. Człowiek nie świnia, do wszystkiego się przyzwyczaja i w stosunkowo krótkim czasie czuje się znudzony. Takie na przykład 500+ było sensacją, ale 5 lat temu, teraz zwyczajnie się należy i nie ma o czym gadać.



share

Wątpliwości nie było od dawna, ale teraz co bardziej bystre oczy i lotne umysły mają okazję skonsumować smaczki polityczne, czyli mięsko z grilla pana Bronka i pana Grzesia. Proszę nie ziewać, nie będę kolejny raz pisało o tym, że ci dwaj rządzą i dzielą, bo takie pisanie nie ma żadnego sensu, natomiast napiszę o ciekawych okolicznościach towarzyszących. Pan Biernat przypalił się na grillu najmocniej i to jest bardzo dobry wstęp do nieco innego i szerszego spojrzenia na bieg wydarzeń. Wszyscy analitycy mają tendencje do budowania ocen wokół jednej tezy i całą resztę drobnych faktów kasują lub podporządkowują głównej myśli. Mnie to również dotyczy, jednak staram się dla higieny umysłu trenować na różne sposoby i dziś się podzielę takim zestawem ćwiczeń umysłowych. Spójrzmy na produkcję polityczną od zaplecza, spontanicznie zerkając to tu to tam.



share

Zatrważająco pięknie układa się pełna analogia między „lotem Wrony” i wielką narodową dysputą kto jest bohaterem, kto zdrajcą i jak na tym wszystkim wychodzimy. Lecimy, ale po kolei, zaczynając od analogicznych bohaterów. LOT jest PRL, Wrona bohaterem ludu, może być Wałęsa, media to telewizyjny dziennik. Jaruzelski to rezydent z Budy Ruskiej pierwszy sekretarz, wybrany na pierwszego prezydenta, pasażerowie to oczywiście Polacy, samolot to Polska. Startujemy i w parę sekund wiemy, że lecimy złomem, w którym padł główny system. Bohater ludu posyła do PRL depeszę, że może być tragedia, PRL odpowiada, że koszty zawrócenia z obranego kursu wykluczają przerwanie lotu. Wrona świadomy ryzyka, wykonuje bandyckie polecenie i leci z popsutą Polską przez ocean.

Strony