Lis



share

Pogubiła się partia matka, to nie ma dziwne, że sieroty nie potrafią się odnaleźć. Na dzień przed rezygnacją Ostachowicza i zwróceniem kasy przez Wasiak, Lis z Żakowskim wysmarowali jakże charakterystyczną lojalkę i agitkę jednocześnie. Przesłanie ich paszkwilów było jednoznaczne, znane i stosowane od lat. Krytykujesz synekury dla kolesiów? No, to cię mamy zawistniku i nieudaczniku. Każdy przydupas władzy, czy też inny tuz, który się wybił na dobrze uposażonego agitatora zawsze i wszędzie stosuje te same schematy. Lis i Żakowski nie mogą pisać mądrz nawet gdyby potrafili, oni są zobowiązani walczyć o utrzymanie tego, co mają i dzięki komu mają. Prócz schematu: „zaglądasz ludziom do kieszeni” – jesteś polaczkowatym zawistnikiem i niczego w życiu nie osiągnąłeś, istnieje cała gama podobnych mechanizmów zamykających gęby trzeźwo myślącym.



share

Temat nie byłby wart jednego stuknięcia w klawiaturę, ale widzę, że pojawiające się komentarze lecą schematem, w który też na początku wpadłem. W programie „Lis na żywo” miała miejsce tak żenująca scena, że nawet Lisa i Tuska zatkało. Gdy do studia wchodził „papież Europy” podniecona i wzruszona działaczka warszawskiej młodzieżówki PO zaintonowała „Sto lat”. W takich przypadkach człowiek jako tako wychowany, choćby nie chciał, to odruchowo wstanie i bodaj pod nosem coś wymamrocze. Lis się skurczył, sięgnął po wodę i nie zaśpiewał ani jednej nuty, a po całej grotesce od razu zwrócił się do publiczności o alibi: „powiedzcie, że to nie mój pomysł, że ja nie mam z tym nic wspólnego”. Tusk poczuł się równie głupio i zaczął dziękować za gromkie „Sto lat”, ale zaraz potem dodał, że wygląda mu to na małą inscenizację.



share

Do końca kampanii zostało jeszcze cztery dni, nie licząc dnia dzisiejszego, który się powoli kończy. Jestem więcej niż pewien, że słabe notowania PO skłonią partię Tuska do poszukiwania jakiegokolwiek taniego i brudnego chwytu, którym można jeszcze coś ugrać. Z drugiej strony wątpię, aby pociskami najcięższego kalibru miały być poniedziałkowe rewelacje. Wizyta u papieża moim zdaniem, co do zasady przyniosła Tuskowi więcej szkód niż pożytku, ponieważ została skierowana w próżnię, jeśli chodzi o wierzących, natomiast dla lewicowego elektoratu PO Donald całujący pierścień Rybaka jest nie do zniesienia. Do tego wszystkiego doszło całe 12 minut audiencji, przy których trudno się nie uśmiechnąć pod nosem. Stara zasada głosi, że jak nie idzie, to nie idzie. Nie poszło Tuskowi i kulą w płot trafił Lis, który przypomniał sowim wiernopoddańczym istnieniu, smarując artykuł, który zapewne zostanie zgłoszony do konkursu „Hiena Roku”.

Strony