Lis



share

Środek tygodnia to doskonały czas, żeby się trochę zabawić intelektualnie, bo już po ciężkim poniedziałku i blisko radosnego piątku. Całkiem poważnie stawiam tytułową tezę, chociaż oczywiście jest też w tym sporo dystansu i lekkie zmrużenie oka. Dokładnie chodzi o prostą rzecz, mianowicie start od zera i samodzielne kroczenie do celu, wbrew niesprzyjającym okolicznościom, co jest całkowitym zaprzeczeniem mecenatu. Byt internetowy Matka Kurka i wiele innych bytów z rozmaitych dziedzin, którym sieć umożliwiła realizację planów, startował od zera i bez żadnej pomocy. Po kilku latach ciężkiej pracy, można bez fałszywej skromności mówić o marce, a już na pewno o rozpoznawalności i trwałym miejscu wśród silnej konkurencji. Zagrozić Matce Kurce może tylko i wyłącznie sam Matka Kurka, przed czym publicznie Matkę Kurkę przestrzegam. Poza tym, żadnych innych zagrożeń nie ma, o ile wykluczymy wyłączenie Internetu, czy wojnę z kataklizmem.



share

Wiadomość o śmierci słynnego „doktora Jana” z całą pewnością wywołała sensację w wielu środowiskach, ale jestem więcej niż pewien, że pierwsze „teorie spiskowe” nie powstały w prawicowych mediach. Oczyma wyobraźni widzę dziesiątki biznesmenów, polityków, dziennikarzy i pozostałe osoby ze świecznika, które teraz zadają sobie jedno pytanie. Kto się na to odważył i co to ma znaczyć? Nie Antoni Macierewicz, tylko Aleksander Kwaśniewski siedzi jak na szpilkach i myśli dlaczego „podrzucili pijaczka pod koła”. O to samo pytają rozmaici ludzie z branży, związani i niezwiązani z Kulczykiem, a wszyscy razem z rozdziawionymi gębami rozglądają się wokół siebie. I mało ważne jaka jest prawda o „zawale” oligarchy z PRL-u, właśnie w tym rzecz, że towarzystwo może się jedynie domyślać, skąd powiało taką grozą i w jakim kierunku ustawić żagle. Śmierć Kulczyka jest symbolicznym nahajem, bez względu na okoliczności zgonu i bzdury wypowiadane w telewizji.



share

Ponad rok od ujawnienia tak zwanych taśm „grupa, która przestaje trzymać władzę” w ciężkiej panice zaczęła szukać ucieczki w ślepej uliczce. Roman Giertych reprezentujący jednocześnie Zbigniewa Stonogę, który ujawnił nagrania z knajpy „Sowa i Przyjaciele” i Radosława Sikorskiego, pokrzywdzonego w związku z tą sprawą, postanowił się ośmieszać snuciem… teorii spiskowych. Zarzuty kierowane przez Giertycha dotyczą sprawczej roli PiS w nagrywaniu i kolportowaniu taśm. Za Giertychem poszedł podejrzewany o składanie fałszywych zeznań (oświadczenia majątkowe) Michał Kamiński i zapowiedział, że już wkrótce poznamy całą prawdę o „taśmach”. Ci dwaj kompletnie skompromitowani komedianci wypowiedzieli swoje wodewilowe kwestie prawie w tym samym czasie i posłużyli się tą samą „przesłanką” – na nagraniach nie ma polityków PiS. Wydłużę listę podejrzanych, nie ma też: Komorowskiego, Kopacz, Giertycha, Kamińskiego, Lisa i Karolaka.

Strony