lipa



share

Brałem udział w kilkudziesięciu posiedzeniach sądu, obserwowałem kilku pełnomocników w akcji i jedno mogę powiedzieć, bez złośliwości. Nie mam pojęcia kto wmówił Romanowi Giertychowi, że jest wybitnym mecenasem. Podczas posiedzenia komisji sejmowej przecierałem oczy i uszy ze zdziwienia, tak słabego, pogubionego i nieskutecznego adwokata nie widziałem nigdy. Podobne zaskoczenie wywołały we mnie tylko zeznania Owsiaka przed sądem w Złotoryi, który w 1% nie przypominał tego Owsiaka z ekranów telewizorów i pogubił się tak mocno, że zapomniał czy jest prezesem „Złotego Melona”.



share

               W trakcie odebrania dyplomu ogarnęły nim dwa na przemian zlewające się uczucia, zadowolenia i niepewności. Nie opuszczały go później, kiedy oglądał zdjęcie, na którym szeroki uśmiech kontrastował w wbitymi w dal oczami i zmarszczkami na czole. Do dzieła, pomyślał i włączył przeglądarkę z ofertami pracy. Nie miał wygórowanych wymagań, wiedział, że bez doświadczenia kokosów z początku zarabiać nie będzie, więc przefiltrował bardziej soczyste propozycje i do około setki wysłał aplikacje, zgrabnie wcześniej przyszykowane. Przez noc nie spał przy układaniu cv, czy w rubryce „zainteresowania” pochwalić się miłością to szachów, szczególnie figurą konia przelatującego nawet królowe? W doświadczeniu wykazać umiejętność nie mycia się przez dwa dni, niepostrzeżone wślizgiwanie się do akademików, życie o kromce dziennie? Nie był pewny, chociaż dla niektórych stanowisk owe sprawności były pożądane.