legendy



share

Dziś 13 grudnia i to o tyle okrągła rocznica, że dokładnie w niedzielę 13 grudnia Jaruzelski z resztą komunistycznych bandziorów wprowadził stan wojenny. Do czego jest to doskonała okazja? Oczywiście idealna, aby protestować nie przeciw komunistycznym siepaczom, ale przeciw dyktatorowi Kaczyńskiemu i taki protest najwierniejsi wyznawcy Jaruzelskiego zorganizowali. Jeszcze raz sprawdza się prawidłowość, że gdy PiS albo Kaczyński zrobią coś wyjątkowo głupiego, to można być pewnym, że zbieranina zwana opozycją przebije wszystko. W tej chwili ciężko, jak nigdy, znaleźć jakieś pozytywy po stronie rządzących, niemniej istnieją granice, zwłaszcza w obliczu podobnych bezczelności ze strony, nomen omen „najgorszego sortu”.



share

Inspirację do dzisiejszego felietonu zaczerpnąłem z kilku miejsc i od kilku osób, ale nie zgadzam się z miejscami i osobami, że najnowszy twór „narodowy” jest języczkiem uwagi najbliższych wyborów. Tym bardziej odrzucam „radę”, aby PiS za wszelką cenę zawalczył o elektorat „narodowy”, ponieważ to droga donikąd i po nic. Na wstępie kilka faktów. „Konfederacja” jest mieszaniną wszystkiego, co się skupia pod szyldem „antyPO-PiS”, czyli w takie poszerzone „antypis”. Dlatego znajdziemy tutaj dosłownie wszystkie prawicowe kanapy, które usiłują odszukać trzecią drogę.



share

Zgodnie z moim oczekiwaniami, ale też życzeniem, uroczystości pogrzebowe komunistycznego zbrodniarza, sowieckiego namiestnika i zdrajcy narodu polskiego zamieniły się w szopkę. Dusza zdrajcy dostąpiła zaszczytu w postaci katolickiej mszy, ciało zbrodniarza wyniesiono na Powązki w cichym laickim obrządku, pozbawionym obecności znamienitych żałobników. Piękna symbolika marnego życia koniunkturalisty, który zawsze łapał wszystkie sroki za jeden ogon. Był tchórzem za życia i stchórzył w obliczu śmierci, żebrząc o łaskę sakramentów, z których razem z towarzyszami kpił i prześladował przyjmujących. Widowisko tak żałosne, że linia politycznego podziału przecięła nie tylko znane od lat strony sporu, ale posiekała wraże obozy wewnątrz. Tusk tradycyjnie zaszedł trochę w ciążę, Komorowski postanowił urodzić potworka, który pójdzie do kościółka złożyć rączęta, ale na fetę z udziałem "profesjonalnej" armii, jako jej wódz naczelny, już się nie wybiera.

Strony