Ławrow



share

Nie żartuję i myślę dokładnie tak, jak napisałem. Bardzo mi się podobało historyczne podsumowanie Schetyny dotyczące wyzwolenie obozu „Auschwitz” przez front ukraiński. Poezja i pełna klasa, ekstraliga można by rzec. Armia Czerwona na moment przestała być wyzwolicielska, ale ciągnęła się gdzieś za Ukraińcami. Porywczym i odwołującym się do „prawdy historycznej” chciałbym polać rozgrzane głowy wiaderkiem wody z lodem, chociaż podobne zabawy wyszły już z mody. Prawda historyczna jest taka, że od 1939 do 1945 roku nie było żadnych Niemców, ale na 5 lat narodzili się naziści. Inna prawda głosi, że w Katyniu nie doszło do żadnej zbrodni ludobójstwa, bo ta miała miejsce w „polskich obozach koncentracyjnych”. Od ładnych paru lat staram się powalczyć o polską prawdę historyczną, która w przeciwieństwie do wspomnianych nie wymaga większej korekty, wystarczy faktom przywrócić szacunek.



share

Spociłem się jak szczur w trakcie wspólnej konferencji ministra Siergieja Ławrowa i Radka Sikorskiego i od razu podzielę się największym lękiem – prawdopodobnie będzie wojna. Zaczęło się fatalnie, od zniszczenia wspólnego dorobku na polu wymiany kulturalnej. Prowokacyjne wystąpienie polskiej żony rosyjskiego myśliciela powaliło pomnikowe dzieło, dotąd jednoznacznie kojarzone ze wzajemnym poszanowaniem pieśni radzieckiej. Festiwal w Zielonej Górze, poprzez swoją ostentacyjną absencję, stał się jednym z haniebnych elementów politycznej walki, która w sposób oczywisty nawiązuje do najgorszych czasów, kiedy miedzy naszymi zaprzyjaźnionymi narodami toczyły się bezsensowne boje. Niestety była to dopiero zapowiedź serii nieprzyjaznych gestów, jakie Polska, reprezentowana przez Radka Sikorskiego wykonała wobec Rosji reprezentowanej przez ministra Siergieja Ławtowa. Za skandaliczne należy uznać stanowisko Radka Sikorskiego odnoszące się do sytuacji na Ukrainie.



share

Pozornie zwykła maskarada, ale jednak coś tu zalatuje i nie bardzo wiadomo czym. Jeśli odtworzyć przebieg zdarzeń z ostatnich dni, to trudno nie zauważyć, że z zupełnie przypadkowej sprawy wyszła międzynarodowa afera. Przypadek emocjonalny zwany Radek Sikorski jest dość łatwy do zdiagnozowania, tutaj w zupełności wystarczy standardowa internetowa riposta – idź się lecz. Terapia też nie wymaga wielkiego wysiłku, Radek od lat leczy kompleksy, widać tę przypadłość na każdym kroku, cokolwiek Radek by nie usiłował zrobić wychodzi z niego macho w krótkich rajtkach. Czy zamieszanie z wrakiem miało właśnie takie prozaiczne podłoże? Tak się wydaje, najprawdopodobniej Radek między jednym wciągnięciem proszku, a drugim wstrzyknięciem kompotu palnął coś w malignie, na obraz i podobieństwo słynnego „tłitowego” zwycięstwa nad Syrią. Pewnie i ta śmieszność rozeszłaby się po kościach, ale miał Sikorski sporego pecha.

Strony