las



share

Miałem ambitny plan chciałem spędzić niedzielę, a przynajmniej spory kawałek niedzieli na zdobywaniu nowej wiedzy. Interesowało mnie zagadnienie przyrodnicze w kontekście międzynarodowym, zamierzałem porównać lasy i kornika bawarskiego, z puszczą i kornikiem polskim. Zrezygnowałem, ale nie z lenistwa i przyczyn religijnych, tylko z szacunku dla logiki, czasu Czytelnika i troski o zdrowie psychiczne. Byłem naprawdę bliski podjęcia katastrofalnej decyzji, na szczęście w ostatniej chwili przeczytałem link, z opisem do artykułu na onet.pl, takiej oto treści: „Greenpeace uważa, że wycinka w Bawarii jest konieczna”.



share

Jak byłem mały, to bałem się pójść lasu bo myślałem że mieszkają tam wilki. - Co te bajki o Czerwonych Kapturkach i wilkach potrafią robić z dziećmi... Bałem się też lisów, które to przychodzą z lasu wykradać jajka i porywać gąski... Wiedziałem, że nie można samemu chodzić do lasu późną porą bo można się zgubić. Cóż, kiedyś dzieci biegały same po okolicy i nikt z dorosłych, w tym rodzice tym się nie przejmował i nie obawiał, że dziecku może stać się coś złego.

I chociaż las nie był zbyt duży to zapamiętałem, że każdy człowiek ma jedną nogę krótszą i idąc przed siebie będzie się kręcił w kółko; i dlatego nigdy z lasu nie wyjdzie.

A jak zapadnie zmrok to zrobi się zupełnie ciemno, bo w lesie nie ma oświetlenia. Słychać wtedy tylko pohukiwanie sów, co ze strachu może przyprawić o zawał serca największego śmiałka.



share

Krajobraz polany napawał nutką
Optymizmu, chylące się rośliny witały
motyle, owady łasiły się na barwne kwiaty,
Perliste łany traw igrały ze słońcem.
Pobliska knieja odezwała się swym
Jakże innym i osowiałym językiem.

Zza drzew wyłoniły się pierwsze
Postacie rewii koszmaru i straszydeł.
Mroczny las wypluł gromadę karzełków
Udekorowanych w listki figowe,
Podskakując filuternie kłaniają się
Przy tym w pas - salwy śmiechu.
Po liliputach na zieloną łąkę wstąpiły
Marsowe olbrzymy z jednym okiem
I uchem, w prawej ręce dzierżą lornetę
Zaś w lewej ściskają instrument dęty -
Ich gra marszczy brwi, urywa zdanie,
Zapiera oddech w piersiach, uwzniośla;
Ich wzrok paraliżuje niczym bazyliszek,
Nakłada odium na klarowne kolory.

Strony