Kurski



share

Eksplorowanie i eksploatowanie kazusu Banasia przestało mnie bawić i interesować, szczególnie po wczorajszych reakcjach części elektoratu PiS, zwyczajnie nie chce mi się z Wami gadać, jak mawiał klasyk. Rzecz jest prosta, TVN zrobił „materiał” w swoim stylu, gra świateł, zmienione głosy, zasłonięte twarze, dobrana muzyka grozy i to widzi każdy roztropny człowiek. Natomiast nie zmienia to faktu, że sprawami Banasia w końcu zajęły się służby, które dotąd spały i doszukały się nie tylko biznesów z gangsterami, ale parę innych kwiatków odnaleziono i utajniono. Był już jeden taki, co chciał bronić jak niepodległości wszystkich z PiS, wróć, wszystkich z PO i nazywał się Sławek Neumann. Dla mnie sprawa jest zamknięta, po decyzji Mariusza Kamińskiego, człowieka bez skazy i kompromisu.



share

Niestety tak to zaczęło wyglądać, zresztą nie pierwszy raz. Ludziom odbiera rozum, tracą trzeźwe spojrzenie i nawet poczucie estetyki, gdy zasiądą na trybunie „patriotycznej żylety”. Do wyczynów Jacka Kurskiego zdążyłem się przyzwyczaić, choć ubolewam nad tym bardzo, bo na to, co Kurski wyczynia z polską kulturą trzeba być uczulonym dzień i noc, ale masowe zachowania Polaków z wolna zaczynają mnie smucić i przerażać. Z drugiej strony czego oczekiwać po Polakach, gdy „góra” narzuca „gust” i sposób myślenia. Rzecz sprowadza się do jednego, skoro coś jest nasze, to Bóg nad tym czuwa i honor prowadzi ku chwale Ojczyzny.



share

No dobrze, troszkę się pośpieszyłem, przecież to absolutnie świeża, można powiedzieć jeszcze ciepła sprawa. Dziś rano funkcjonariusze CBA zatrzymali burmistrza Włoch Artura W. dosłownie za rękę, gdy próbował ukryć 200 tysięcy złotych w garażu swojej rodziny. Akcja iście filmowa i „bohater” też filmowy, ale bardziej taki z filmów klasy B, czyli drobna gangsterka i złodziejstwo. Tym bardziej dziwi fakt, że wierchuszka PO jeszcze nie zwołała konferencji i nie zaczęła „Szczerze” opowiadać o standardach w polityce oraz samorządzie mafijnym. O ile mój publicystyczny zapał można uznać za nadgorliwość, bo dwie godziny od zatrzymania to rzeczywiście krótki okres, o tyle nie jestem pewien, czy za rok niniejszy felieton nadal nie będzie aktualny.

Strony