Kurski



share

Starym wróblem jestem i nie dam się nabrać na plewy, nie podniecam się też po 15 latach pisania o polityce, tymi wszystkimi końcami, nowym rozdaniami i tak dalej. No i właśnie z takim bagażem doświadczeń i z pełnym spokojem, mogę powiedzieć, że to nie jest zwykły konflikt i przeciągające się rozmowy koalicyjne. Realnym, co nie znaczy, że samospełniającym się scenariuszem są wcześniejsze wybory, ale w bardzo osobliwej wersji, bo chętnych do zerwania koalicji i ogłoszenia wyborów ze świecą szukać. Doprecyzowując tę obserwację i diagnozę jednocześnie, powiem tyle, że złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma. Póki co jedyny sukces głównego gracza to załagodzenie konfliktu z Gowinem i to w warunkach upokorzenia PiS. Gowin wróci do rządu, obejmie tekę ministra rozwoju, gdzie jest więcej konfitur niż w szkolnictwie wyższym, czyli zamiast obiecanej kary dostał nagrodę.



share

Po każdych przegranych wyborach PO zaczyna debatować, gdzie popełniła błąd i jak dotrzeć do obszarów wiejskich oraz małych miasteczek. Scenariusz powtarza się do znudzenia, wnioski zawsze są takie same, że trzeba przestać obrażać i zacząć się wsłuchiwać w głos prostego ludu, po czym przygotować ofertę. Gdy wnioski są już wyciągnięte przychodzi życie i brutalnie weryfikuje plany. W ramach „nie obrażania” jedno szambo zastępuje drugie i tak „Sok z buraka” zastąpił „Ruch ośmiu gwiazd”, kto wie o co chodzi ten wie, kto nie wie, to wyjaśniam, że chodzi o „jeb..ć PiS”. Dlaczego w tytule wprowadzam w błąd i sugeruję, że tekst będzie o PiS, a zaczynam pierwszy akapit od PO? Nie wprowadzam w błąd, pierwszy akapit jest też o PiS, chociaż mówi o PO.



share

Okazuje się, że 15 lat pisania o polityce to ciągle mało i jeszcze wiele trzeba się nauczyć, dotyczy to nie tylko mnie, ale i lepszych ode mnie. Kto wpadł na takie rozwiązanie, jakie widzieliśmy w wykonaniu Andrzeja Dudy? Jeśli to nie był sam Andrzej Duda, chciałoby się krzyknąć: „autor, autor”, ale wiele wskazuje, że nie ma takiej potrzeby. Nie oszukujmy się, bywało różnie, należę do tych osób, które nie zostawiły suchej nitki na obecnym prezydencie, gdy zawetował ustawy sądowe i parę innych ważnych ustaw. Do dziś mnie trzepie na myśl o tamtym podłym czasie, niemniej tak właśnie wygląda wredna polityka, o czym trzeba non stop sobie i wszystkim pozostałym komentatorom przypominać.

Strony