kurestwo



share

Sprawdziła się moja przepowiednia, że wojna smoleńska wyczerpała swoje możliwości w sferze przekonań, następny przełom, o ile nastąpi, będzie efektem konkretu i to konkretu poważnej wagi. Obecnie tkwimy w stanie ugruntowanych i podzielonych racji, dlatego nawet „trotylowa konferencja” nie wywołała większych emocji. Nikt zdrowy na głowę nie liczył na cud, ale wiadomo, że człowiek zawsze oczekuje jakichś niespodzianek. NPW na niespodziankę pozwolić sobie nie mogła i w sumie komentarze po obu stronach trwały nie dłużej niż dwa dni. W związku z własną diagnozą, przy analizowaniu dotychczasowej sytuacji na froncie smoleńskim jestem gotów przyjąć najdalej idące kompromisy. Nie mam specjalnych ambicji, aby przekonywać nie przekonanych, puszczam pomimo uszu wszelkie domorosłe interpretacje, te oparte na prostych i jeszcze prostszych wyjaśnieniach od nacisków politycznych, po „spóźnił się na samolot”. Dlaczego?