Kulczyk



share

Pewna „znana prawicowa blogerka”, której fundację zasilały kolejne rządy, bo taka jest obiektywna i niezależna, specjalizuje się w dostrzeganiu rzeczy przeoczonych. Ma ten szczególny dar i potrafi na przykład dostrzec, że Matka Kurka to Lesława Maleszka. Zostawmy jednak złośliwości i przyjrzyjmy się taśmom Kulczyk – Graś właśnie pod kątem przeoczeń. Wbrew pozorom tam nie ma niczego takiego, co stało się głównym przekazem. Graś nie Merkel się żali na niemieckiego zarządcę „Faktu”, ale prosi o interwencję Kulczyka. Biznesmen pyta, czy Tusk i reszta próbowali załatwić tę sprawę na szczeblu politycznym, Graś przyznaje, że takie próby był, jednak bezskuteczne. Według przybocznego Tuska, niemieccy politycy, w domyśle i Merkel, oświadczyli, że ich interesuje tylko biznes i nie będą się pakować w cenzurowanie gazety. Wielu się pewnie uśmiechnie, ale mnie te słowa brzmią absolutnie wiarygodnie i to z kilku powodów.



share

Poszła zapowiedź, że o 21.30 w TV Republika Cezary Gmyz i Anita Gargas odpalą taśmy z Kulczykiem, który gaworzy sobie z trzema innymi beneficjentami RPIII: Sikorskim, Wawrzynowiczem i Kwiatkowskim. Fakt, że wymieniam pełen skład, czas i miejsce publikacji świadczy, nawet nie o polecaniu, ale o pełnej i bezpłatnej reklamie. Na pewno obejrzę ten materiał i to uważnie, ponieważ mam szacunek dla dziennikarstwa śledczego Cezarego Gmyza i jego solidności, ale nie spodziewam się tego, co już odtrąbili wyrywni zwolennicy PiS. Tak, jak uspakajałem, że debaty będą jedną wielka nudą, tak zapewniam, że nowe „taśmy” nie wbiją gwoździa do trumny i tym bardziej nie spowodują spadku notowań PO poniżej 15%. Przyda się taki element pod koniec kampanii, zwłaszcza dla elektoratu, który chce marnować głosy na Korwina albo Kukiza, niemniej na siłę wywoływany przełom nie zaistnieje.



share

Ludziom głupim, bo tak trzeba nazywać wszelkiej maści wyznawców teorii bez spisków, każde ułożenie faktów i wniosków kojarzy się z… głupotą. Oni muszą mieć podane w „dzienniku”, że zielone ludziki to w rzeczywistości bandyci z Armii Czerwonej, inaczej nie przyjmą do wiadomości banałów. W dwóch przypadkach podaje się niemądrym odbiorcom komunikatów, że spiski jednak istnieją. Pierwsza okolicznością jest korzyść, zarobek lub inna gratyfikacja dla autorów demaskujących tajemnicę. Druga wiąże się z brakiem innego wyjścia i z tym mamy do czynienia w przypadku „taśm kelnerów”. Po szokowym ujawnieniu treści rozmów, kolejne sensacje są rozładowywane przy pomocy zaprzyjaźnionych mediów. Dyżurny funkcjonariusz z Gazety Wyborczej, niejaki Wojciech Czuchnowski dostał zlecenie i wysmarował artykulik przygotowujący publikę do tajnych rozmów Tuska z Kulczykiem. Panika musi być olbrzymia, ponieważ w ramocie Czuchnowskiego znajdujemy podstawowe informacje na temat przebiegu rozmów.

Strony