kryzys



share

Dlaczego Kaczyński przegrał i będzie przegrywał, jeśli nie zmieni starych nawyków?
Pytanie z tezą to nie jest najbardziej lubiana forma wypowiedzi, ale to nie teza, tylko oczywistość i od tej oczywistości zacznę. Porażka Jarosława Kaczyńskiego w starciu nie tylko z koalicjantami, ale z własną partią i elektoratem jest faktem, w dodatku niepodważalnym. Naturalnie można, niektórzy nawet muszą, wygłaszać peany, jakie znamy od lat, niemniej w tym konkretnym przypadku jedynie najwierniejsi z wiernych, czyli ślepi po prostu, wierzą w genialną strategię i polityczny gambit. Nie ma ani jednego, ani drugiego, od pół roku działają wyłącznie emocje i przekonanie, że przeciwnicy i niesforne szeregi partyjne zawsze będą się nabierać na te same sztuczki.



share

Jest taka kabaretowa piosenka, w której da się usłyszeć refren: „Ja wiedziałem, że tak będzie”. W przypadku ostatnich działań PiS można ten refren śpiewać w ciemno i nie da się spudłować. Z chwilą, gdy sam Jarosław Kaczyński, w towarzystwie anonimowego młodzieżowca PiS, odpalił temat zastępczy, przynajmniej tak się mu wydawało, a w rzeczywistości odpalił kolejny kryzys w obozie władzy, wiedziałem jak to się skończy. Przede wszystkim łatwo było przewidzieć ożywioną „debatę publiczną” i straty we własnym obozie, wystarczyło sobie przypomnieć pierwsze podejście do ustawy „futerkowej”. Dalej też nie ma wielkich trudności z odczytaniem przebiegu przyszłych wydarzeń, wszystko do bólu przewidywalne.



share

Od marca ślepy zobaczy i głuchy usłyszy, że mamy w PiS kryzys polityczny, porównywalny z kryzysem w 2010 roku i nie chodzi o katastrofę smoleńską. Przypomnę, że wówczas zaczął się rozpad i powstały różne kanapy polityczne, najpierw PJN, o którym nikt już nie pamięta, potem Solidarna Polska, póki co zachowująca swoją tożsamość. Napisałem, że kryzys jest porównywalny, co nie znaczy taki sam. Inne są okoliczności, zupełnie inny układ sił i kompozycja całej sceny politycznej, ale rozjazd w ramach jednej formacji jest widoczny gołym okiem. Na chwilę przed zwycięstwem w 2015 roku i tuż po, PiS miał przemyślaną strategię i szedł jak burza ze zmianami. Było to możliwe wyłącznie dzięki jedności całego obozu, który przede wszystkim się bronił i atakował wspólnego wroga. Dziś to wygląda zupełnie inaczej.

Strony