kryzys



share

Inżynieria społeczna zawsze posługuje się topornymi środkami i to wynika wprost ze skali przedsięwzięcia. Komunikat musi dotrzeć do jak najszerszej grupy, co oznacza, że nikt się nie będzie powoływał na „Ucztę” Platona, czy pierwiastek kwadratowy. Masom trzeba powiedzieć o co chodzi, czy raczej czego się od nich oczekuje w słowach tak prostych, jak to tylko możliwe. Jak sobie przypomnimy na czym bazowała przez 8 lat PO, to wszystko stanie się jeszcze prostsze. Polacy przez 8 lat słyszeli, że nie ma alternatywy dla PO, a Kaczyński to szaleniec, który niszczy Polskę, demokrację i wywoła wojnę z całym światem. Same bzdury, ale działało niezawodnie i dopiero wtedy przestało działać, gdy PiS „schował” Kaczyńskiego i pokazał nowy wizerunek partii z twarzą Beaty Szydło i Andrzeja Dudy.



share

Dzisiejszy felieton będzie porządkował spiski i fakty, co pozwoli udzielić odpowiedzi na dyżurne pytanie: „Po co oni to robią?”. Zacznę od spisku najbardziej popularnego, który głosi, że wirus jest sztucznym produktem wyprodukowanym w chińskich laboratoriach Wuhan i na razie tylko tyle rozbroimy, dopiero potem będziemy udowadniać, że to nie jest broń biologiczna celowo wymierzona w świat. Wirusa naturalnego od wirusa zmodyfikowanego laboratoryjnie potrafi odróżnić każdy laborant. Eksperci jak zwykle mają tysiące różnych zdań, ale akurat, co do tego mają zdanie jednoznaczne. Prof. Gut mówi wprost, że jest to wirus odzwierzęcy i pochodzi od łuskowca. Warto sobie też uświadomić, że produkcja wirusa jest kompletnie bezsensowna, ponieważ na świecie są dostępne setki gotowych produktów, wystarczy je namnożyć i rozprowadzić.



share

Przyznaję, że stawiałem na nieco inny scenariusz, chociaż w zasadzie on się nadal realizuje, ale w coraz mniej tajemniczej formie. W USA Trump rzuca bilion zielonych na „ratowanie gospodarki”, Johnson daje 350 miliardów funtów, u nas ma iść 212 miliardów. Takie straty w gospodarce wywołał modny wirus i wystarczył tydzień kwarantanny, aby doszło do światowego kryzysu. Mnie nadal trzyma przeziębienie, głowa trzeszczy i dręczą jakieś lekkie nudności, co sprawia, że mało rzeczy wydaje się śmiesznymi. Z modnego wirusa też się nie śmieję, bo ile można, natomiast pod nosem krzywię usta w grymasie przypominającym uśmiech, gdy sobie słucham tych wszystkich cudownych diagnoz.

Strony