KRS



share

Od dwóch dni zrobiło się głośno wokół najnowszego „obrońcy konstytucji”, a tak naprawdę obrońcy bezkarności „nadzwyczajnej kasty”. Głośno, to nie znaczy, że mądrze i ze zwróceniem uwagi na istotę tego, co zrobił Juszczyszyn i inaczej niż prawnym bandytyzmem postanowienia „sędziego” nazwać się nie da. Wiem, że ta formuła jest nieludzko nadużywana, niemniej idealnie pasuje do wyczynów „sędziego” z Olsztyna – student pierwszego roku prawa zapadłby się ze wstydu pod ziemię, gdyby napisał takie kolokwium, jak postanowienie Juszczyszyna.



share

Jak jest z wyrokami i TSUE? Ano tak, że zaraz po ogłoszeniu słyszę w TVN24 przewodniczącego sędziowskiej kasty Iustitia, który rozpaczliwie próbował interpretować sentencję, wyraźnie nie rozumiejąc tego, co ogłosił Safjan. Trudno powiedzieć, czy sędzia-celebryta Przymusiński, udawał, że nie rozumie, czy naprawdę nie rozumiał, ale w jednym i drugim przypadku nie ma to większego znaczenia, bo jedna i druga wersja potwierdza, że wyrok TSUE jest o niczym. Dokładnie tak i nie inaczej, typowy wyrok TSUE zazwyczaj jest o niczym, mówi o ogólnych zasadach „poszanowania prawa i wartości europejskich” i dalej odsyła do dyrektyw, traktatów, przepisów.



share

Proszę się tylko przez chwilę zastanowić, bo to nie jest specjalnie skomplikowana sprawa. Do „Gazety Wyborczej”, Onet.pl, wielu sędziów i prawników, którzy robią za internetowych trolli, dociera rewelacyjny materiał. Prywatna korespondencja „Zniewolonej Emi” z sędziami kojarzonymi z PiS. I w tej korespondencji znajduje się wątek z Krystyną Pawłowicz! Łał! Takiej okazji, kto jak kto, ale GW i Onet.pl nie przepuszczają, a jednak… przepuścili. Dlaczego? Ponieważ ten materiał jest ilustracją modelowego zachowania posła i członka KRS, w każdym wymiarze, ludzkim, politycznym i prawnym. Nie było tam nic, czym można człowieka zgnoić, ale to nie przeszkadza „mediom”…

Strony