Kościół



share

Nie pamiętam ilu posłów i działaczy PiS wyleciało z partii przez tak zwaną „obyczajówkę”, pamiętam za to, że tuż przed samymi wyborami Kaczyński publicznie sponiewierał jednego z kandydatów, który wdał się w domową awanturę. Kandydat ten nie został wykluczony z listy, bo było za późno, ale opinia szefa PiS była miażdżąca nie tylko dla niego. Wszyscy mieli się pilnować i zachowywać przyzwoicie. Od lat mówiło się, że Jarosław Kaczyński na tym punkcie ma prawdziwego fioła, krążyły nawet plotki, że dochodziło do nieporozumień, łagodnie mówiąc, pomiędzy bratanicą Martą Kaczyńską i stryjem, w związku z rozwodem i nowymi związkami, szczególnie z synem czerwonego barona.



share

Procesy społeczne w czasach „pandemii” stanęły na głowie, z jednej strony nie jest to nic nowego, znamy przecież człowieka i ludzkość na tyle, aby się nie czuć zaskoczonym. Z drugiej strony nie sposób nie zauważyć całkowicie nowych zjawisk i tutaj zdecydowanie na pierwsze miejsce wysuwa się reakcja Kościoła, a właściwie jej brak. Nigdy w historii Polski nie zdarzyło się tak, aby Kościół opuścił wiernych i to praktycznie w każdym wymiarze. Same kościoły przestały pełnić funkcje, jakie pełniły od lat. Nikomu nie trzeba przypominać, że w czasach wojen, rozbiorów, komunizmu i stanu wojennego, jedynymi niezawodnymi enklawami wolności, pocieszenia i polskości, były kościoły.



share

Pomiędzy tysiącami doniesień medialnych przemknęła informacja, która normalnie byłaby na topie ze dwa tygodnie, a w obecnych paranoicznych warunkach nie przeżyła godziny. Oto w czasach narodowej kwarantanny, gdy wszyscy siedzą na balkonach i śpiewają piosenki, bo takie były apele od komitetu politycznego SLD po episkopat, Jarosław Kaczyński udaje się na mszę. Polityk blisko siedemdziesięcioletni, jak wiadomo schorowany, czyli z grupy największego ryzyka. Pomijając spodziewaną nagonkę medialną, trzeba sobie zdać pytanie, dlaczego Jarosław Kaczyński do kościoła poszedł? Moja odpowiedź dla jednych będzie idiotyzmem, dla drugich oczywistością, inni się dłużej zastanowią, pozostali zbulwersują.

Strony