Kościół



share

W sprawie pedofilii w Kościele wypowiadałem się wiele razy i za każdym razem powtarzałem to samo – wypalić żelazem, posypać wapnem. Minęło jednak trochę czasu od premiery filmu Sekielskiego, a co ważniejsze pojawiło się sporo interesujących faktów, co zmusza do zadania kilku ważnych pytań. Dla porządku przypomnę istotne fakty dotyczące kariery Sekielskiego.



share

Dwie sprawy i bardzo proszę, aby obie traktować niezwykle poważnie, a pierwszą nawet bardziej, bo w przeciwnym wypadku dojdzie do tragedii. Pedofilia w Kościele jest faktem, co więcej na tyle bulwersującym, z powodu wieloletniego ukrywania śmiertelnego grzechu i bezkarności pedofilów, że ten temat nie jest domeną lewaków. Od lat chwalę się swoim prowincjonalnym pochodzeniem i zapewniam, że Józefowa z końca wsi, która robi za lidera kółka różańcowego, może na plebanii się nie odezwie, ale przy sklepie i na przystanku, „gada na księdza” jak wszyscy we wsi.



share

Jako dumny posiadacz mołojeckiej sławy mogę założyć, że mój ateizm jest powszechnie znany i co za tym idzie trudno się u mnie doszukiwać emocjonalnego, czy interesownego zaangażowania po stronie Kościoła. Owszem jestem odmieńcem, bo wypełniam definicję ateizmu, zamiast robić z siebie idiotę i paranoika, któremu „krzyż zawłaszcza przestrzeń publiczną”. Nie należę do ateistów wojujących i uważam, że Kościół ciągle jest istotną kotwicą ładu społecznego, czy jak kto woli fundamentem polskości.

Strony