kopacz



share

Na pytanie co się stało w Grecji najłatwiej odpowiedzieć i jednocześnie wytłumaczyć na tak zwanym przykładzie z życia wziętym. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku mieszkania komunalne można było wykupić na własność za śmieszną kwotę. Natychmiast wokół tego przepisu powstał interes i przy okazji szara strefa. W moim miasteczku znany recydywista biegał od pijaczka do pijaczka, pożyczał im kasę, jakiej na oczy nie widzieli i gdy nie byli w stanie długów spłacić, prócz odsetek pakowali się w „szarą” hipotekę. Tą metodą kolega recydywista stał się największym developerem w mieście. Rzecz jasna wszystko odbywało się z naruszeniem prawa, ale nawet kryminogenny developer miał swój kodeks biznesowy i nigdy nie pakował w długi pijaczków, którzy pasożytowali na rodzinie. Tam, gdzie była matka z dwojgiem dzieci i pijak przepijający 3/4 wypłaty, recydywista się nie zapuszczał.



share

W powszechnej opinii specjalnością PO jest rozwiązywanie problemów, które partia matka sama stwarza. Nic bardziej fałszywego, rzeczywiście PO doskonale czuję się w produkcji mniej lub bardziej sztucznych kampanii na rzecz albo przeciw rozmaitym pierdołom, ale nigdy i niczego nie rozwiązała. Przykładów na tworzenie problemów, które ciągną się w nieskończoność jest całe mnóstwo. Nie tak dawno mieliśmy słynną ustawę „o bestiach”, a ponieważ jestem pewien, że może co 10 Polak wie, czym żył kraj kilkanaście miesięcy temu, to przypomnę, że chodziło o najgorszych bandytów, którzy po nowelizacji kodeksu i zniesieniu kary śmierci wyszli na wolność. O jednej „bestii” słyszeliśmy dzień i noc, nazywał się Mariusz Trynkiewicz i został skazany za pedofilię i brutalne zabójstwa chłopców. Nigdy wcześniej i chyba nigdy później sądy nie pracowały w takim tempie, dopychając kolanem paragrafy, dzięki czemu udało się bandziora zamknąć w… komfortowej klinice.



share

Nafaszerowałem tytuł porzekadłami i frazeologią, ale tak jakoś samo wyszło. Przyglądam się z uwagą kampanii PO, chociaż wiele zdrowia mnie to kosztuje, i przy uważnej obserwacji widać pewien paradoks. Bardzo często porównuje się propagandę Kopacz do propagandy Tuska i jednocześnie podkreśla, że Tuska grał o kilka klas wyżej. Na pewno? Sam dałem się wciągnąć w tę pułapkę, ale chyba mnie olśniło i zobaczyłem, że propaganda jest jedna, co zresztą wynika z jej natury. W ramach jednej propagandy istnieje jednak kilka zmiennych, które decydują o jej wymiarze. Wybrałem trzy, w moim przekonaniu najbardziej istotne. Pierwszą zmienną jest cel i tutaj nie może być mowy o żadnych różnicach, Tusk i Kopacz wszystkie swoje działania podporządkowali utrzymaniu patologii, z czego żyją kliki RP III. Druga cecha propagandy to technika. Nie widzę żadnej różnic w metodologii ogłupiania mas, oboje jadą na tym samym nudnym patencie – strasznie.

Strony