Konwencja



share

Ponoć je się oczami, przynajmniej tak twierdzi większość cukierników i szefów kuchni. Inna prawda życiowa i przyrodniczą głosi, że obraz osobnika, nastroszone pióra, potężna budowa, czy sympatyczność dostrzegalna na pierwszy rzut oka, decyduje o tym, jak oceniamy całość, nie wyłączając wnętrza. Jakim ciasteczkiem i „zwierzem” jest Andrzej Duda po konwencji inaugurującej kampanię prezydencką? Co do ciasteczka, to się nie wypowiem, aby nie budzić śmiesznych skojarzeń, niech się tą kwestią zajmą Panie, natomiast w drugiej kategorii mogę z pełnym przekonaniem użyć jednego określenia – „zwierzę polityczne”. Andrzej Duda ma niezwykły, naturalny dar do robienia tego, co robi. Jego największą przewagą nad pozostałymi kandydatami jest to, że potrafi i lubi robić, to co robi – podstawowa gwarancja sukcesu.



share

Prochu na konwencjach politycznych się nie wymyśli, zawsze i wszędzie muszą być wykorzystane stałe fragmenty gry i pod tym względem PiS prochu nie wymyślił. Był hymn, ale jaki! Było podsumowanie dotychczasowych osiągnięć z całym pakietem spotów, co nieszczególnie przykuwa uwagę, natomiast pomysł z wystąpieniem polskiej normalnej rodziny, z tatą, mamą i gromadką dzieci idealnie trafia w emocje i symbolikę. Przy tym „amerykańska” oprawa, dbałość o szczegóły formy, której nie wolno lekceważyć. Polityka jest grą na emocjach, zawsze tak było począwszy od rzymskiego „chleba i igrzysk”, a właściwie trzeba sięgnąć jeszcze dalej.



share

Geniusz to jest taki człowiek, który potrafi dostrzec, wykonać, przeskoczyć lub odkryć coś, co jest poza zasięgiem pozostałych ludzi. Czy solidnej klasy geniusz, na miesiąc przed wyborami, potrafiłby odkryć i zrealizować receptę na zwycięstwo POKO? Może gdzieś taki się urodził, ale to musiałby być geniusz nad geniuszami, posiadający w kontaktach numer telefonu do Pana Boga. Nikt inny nie jest w stanie z tego piachu zbudować choćby prowizorycznego fundamentu partii zdolnej do podjęcia walki.

Strony