kontrola



share

Odwieczne marzenie polityków? Władza bezwzględna! Jak to definiować. Da się na rożne sposoby, ale wybiorę ten najprostszy. Bez względu na proweniencję: liberał, socjalista, demokrata, każdy wódz marzy o dwóch rzeczach, aby mógł wydawać dowolne dyrektywy i wcielać złote rozwiązania, za co lud będzie go nosił na rękach. Rzadko kiedy takie marzenia się spełniają, a jeśli już to wszystko odbywa się bardzo dużym kosztem, trzeba podrzucić kiełbasę albo mannę spuścić nieba. Wadą dobroczynnego rozwiązania są nie tylko koszty, ale też krótkotrwały efekt. Człowiek nie świnia, do wszystkiego się przyzwyczaja i w stosunkowo krótkim czasie czuje się znudzony. Takie na przykład 500+ było sensacją, ale 5 lat temu, teraz zwyczajnie się należy i nie ma o czym gadać.



share

 Tytułowe pytanie nasuwa szereg niejasności, a może budzić nawet podejrzenie „niegramotności” autora. Tymczasem wspomniana zasada dotyczy wiarygodności naszej wiedzy ustalonej instrumentami "wyborczej mechaniki kwantowej", w podstawowej kwestii:
czy wynik wyborów ustalony przez system PKW oznacza rzeczywiste poparcie poszczególnych partii.
Otóż - NIEOZNACZA – a w każdym bądź razie - nie możemy być tego pewni, i tej niepewności usunąć na razie się nie da – chyba że...
.

Ale zacznijmy od początku.

Pojawiło się już wiele wypowiedzi wyrażających przekonanie bądź zaniepokojenie, że coś może być nie tak z podliczaniem głosów w wyborach. Zaniepokojenie pojawiło się w sposób naturalny po informacji, że dane które wchodzą do systemu - są przechowywane i przekazywane do elementów tego systemu przez „ruskie serwery”.



share

Poprawiłem węzeł jedwabnego krawata marki Penerro (marka najchętniej kupowana przez biznesmenów w 2009 r.), idealnie harmonizującego z nienagannie skrojonym garniturem od Cluissarda (89% top menedżerów wybrało w ostatnim kwartale garnitury tej firmy ) i pchnąłem drzwi "Outanga", najmodniejszej restauracji w mieście (od pięciu tygodni na topie serwisu lesmaque.pl). Ernest stał na swoim zwykłym miejscu za moim krzesłem i patrzył wyczekująco. Skinąłem mu głową z uśmiechem (grzeczność wobec obsługi jest w pierwszej trójce zachowań premiowanych wzajemną życzliwością) i usiadłem, a on potraktował to jako zaproszenie do zwyczajowego dialogu. – Dzień dobry, panie Nowak – powiedział z szacunkiem – na co ma pan dzisiaj ochotę? –. Udałem, że przeglądam menu, ale obaj wiedzieliśmy, że to tylko rytuał. Jak zwykle podniosłem wzrok i zadałem sakramentalne pytanie: – Co ostatnio zamawiają najchętniej inni panowie... Wiesz, z dużych firm? Poproszę taki sam zestaw –.

Strony