Konferencja



share

Ośmielam się przedstawić jako specjalista od tandetnych gierek psychologicznych i innych spektakli pod publiczkę, sześć lat bojów procesowych z Owsiakiem, daje mi do tego pełną legitymację. Patrząc na dzisiejsze wygłupy i kompletną żenadę w wykonaniu Gordzkiego i Duboisa, nie ma najmniejszego problemu z odczytaniem teatrzyku. Wszystkie zgrane sztuczki zostały wykorzystane. Najbardziej tragikomiczne było telefoniczne zeznanie pacjenta, który rzekomo miał być nakłaniany przez jakiegoś dziennikarza lub agenta służb, do fałszywego oskarżenia Grodzkiego o przyjęcie 5000 zł. Takich obrazków ludzie nie zapominają i będzie to na wieki przyklejone do „premiera i prezydenta” senatu, a to dopiero wstęp kompromitacji.



share

Nie przeproszę za niegramatyczny tytuł, bo to parafraza znanych karteczek wywieszanych na witrynach sklepowych i przy okienkach pocztowych. Liczę na to, że felietony czytają młodzi ludzi i specjalnie dla nich wyjaśnienie. W czasach szarości betonu, klient nie był panem, ale… no co tu dużo mówić, śmieciem po prostu i tak był traktowany. Jedną z form wyrzucania „śmieci” z placówek handlowych, tak się nazywały sklepy, było wywieszanie kartek przez sprzedawców. Wszystkie dowcipy, które krążą po Internecie to autentyczne informacje dla klientów, nawet ten: „Nie ma mnie w sklepie, z powodu, że jestem nieobecny”.



share

Od wczoraj nasi starsi bracia w wierze rozkręcili aferę od Monachium przez Jerozolimę, aż po Nowy York. Ważne, żeby powyższe zdanie odczytać dosłownie, bo wbrew kłamstwom funkcjonariuszy Michnika i TVN, nie było żadnego masowego oburzenia wśród dziennikarzy, po pytaniu Ronena Bergmana do Mateusza Morawieckiego. Na dowód, jaki „zasięg” miały kłamliwe, co za chwilę udowodnię, słowa żydowskiego dziennikarza, wklejam jego komentarz zamieszczony na Twitterze.

Strony