Kompromitacja



share

Instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich to wynalazek schyłkowego komunizmu, który w polskim wydaniu nazywał się „Polska Ludowa”. W 1988 roku towarzysze z PZPR powołali na ten urząd towarzyszkę Ewę Łętowską, żonę towarzysza Janusza Łętowskiego, wieloletniego kapusia SB, pseudonim TW „Krytyk”. Wspominam o genezie i ludziach związanych z tym peerelowskim potworkiem instytucjonalnym, bo w tej materii nic się nie zmieniło.



share

Ulubiona metoda wszelkich służb specjalnych, to mieszanka żarliwości, przy jednoczesnym ośmieszeniu idei. Przykładów na wdrożenie tego patentu jest multum, od sławetnego Hadacza, przez „Joannę od krzyża”, aż po zadymiarza Rybaka i oszołoma Międlara. Pojęcia nie mam, czy Międlar jest na usługach służb, czy nie, gdybym miał zgadywać postawiłbym, że nie jest, bo w tym co robi nie ma żadnego ładu i składu, a kompromitacja przewyższa gorliwość. Natomiast nie mam cienia wątpliwości, że jego działa idealnie wpisują się w ulubioną zagrywkę bezpieki i co za tym idzie reszta zupełnie mnie nie interesuje.



share

Pragnę nieco uspokoić rozpalone prawicowe głowy i zapewniam, że seks afera z udziałem Stefana Niesiołowskiego tak odmieni scenę polityczna, jak „bomba” z Czerskiej. Sprawa ucichnie szybciej niż się wielu wydaje, zwłaszcza, że po trzech godzinach od wybuchu sensacji, media „liberalne” w ogóle nie podjęły tematu. Szkoda czasu i atłasu na opisywanie po raz setny mechanizmów, jakie rządzą przestrzenią medialną w Polsce, tutaj naprawdę nic nowego dodać się nie da. Tak jest i dopóki nie zmienią się proporcje oraz jakość przekazu po prawej stronie, co w tej chwili wygląda biednie, nie zmieni się nic.

Strony