kompleksy



share

Zastanawiałem się czy wracać do wywiadu Kaczyńskiego dla Gazety Polskiej, głównie dlatego, żeby nie doszło do przesycenia tematem, ale jakoś nie potrafię się oprzeć i jak nigdy dwa dni z rzędu piszę o tym samym. Właściwie nie o tym samym, będzie zupełnie inny tekst niż wczoraj, tylko punkt wyjścia ten sam. Jest już do dyspozycji cały wywiad, kto nie kupił gazety, ten bez trudu znajdzie go w Internecie. Nic mnie nie zaskoczyło, jak to u Kaczyńskiego bywa – wszystko jasne. W paru miejscach się ubawiłem, szczególnie, gdy Kaczyński podsumował nieobecność Tuska wiedzą, jaką Tusk pozyskał w czasie przesłuchań w prokuraturze. Jest jednak jedna rzecz, która szczególnie przykuła moją uwagę.

W pewnym momencie wywiadu Rachoń i Gójska-Hejke zapytali Jarosława Kaczyńskiego o słowa wypowiedziane przez Macrona:



share

Najgorszy sort chwycił się najnowszej iluzji. Zwolniono blokadę i ruszyła maszyna losująca sondaże. Trzy kolejne pokazują, że „PiS się kończy”, ale nie zrobiło to większego wrażenia, więc dorzucono trzeci. Oto „europejski” Donald Tusk z poziomu 16% poparcia wystrzelił na 50,1% i wygrywa z Prezydentem Andrzejem Dudą. Pośmiałabym się z tego dłużej, ale czas goni, za chwilę umówiona pora publikacji felietonu, potem mecz z Czarnogórą. Z podanych przyczyn pośmieję się krótko i dodam poważnie, że takie cyrki się urządza w ramach „Polexit”. Proszę się nie oswajać z tym makaronizmem i neologizmem jednocześnie, bo to szybciej umrze niż się narodziło, niemniej czymś lukę po Rzeplińskim trzeba było wypełnić. Mamy być europejscy, a jak się wyraziła jedna ze śpiewaczek „Ody do radości” najpierw trzeba być człowiekiem, potem Europejczykiem i dopiero na końcu Polakiem.



share

Maniakalny upór nie pozwala mi zrezygnować z pewnych tez, które są dla mnie niezmienne. Najszerzej pojęta prawica nigdy sobie nie zdawała i nie zdaje sprawy z siły popkultury, którą nie tylko lekceważy, ale i bezsensownie tępi. Z jednej strony słusznie, o ile chcemy budować kolejne społeczeństwo idealne z podręczników typu „Kapitał” albo „Tako rzecze Zaratustra”, z drugiej strony niezrozumienie i pozbywanie się narzędzi służących słusznej sprawie. Jedynym sukcesem prawicy w ostatnim czasie jest Powstanie Warszawskie, które stało się „modne” i to zwycięstwo było możliwe tylko i wyłącznie dzięki wzbudzeniu właściwych emocji w masowym odbiorcy. Politycznym marudzeniem, historycznymi egzegezami i nudnymi panelami, czego nie neguje i nie potępiam, nie udałoby się zmienić nastawienia Polaków do PW. Gdyby nie filmy, rockowe przeboje, komiksy i koszulki z nadrukiem „Polska Walcząca”, Michnik nadal sączyłby propagandę w gęstym sosie endeckiego antysemityzmu.

Strony