komisje



share

Reakcja na pomysł PiS, który jest kontynuacją idei kontrolowania wyborów poprzez obecność w komisjach wyborczych mężów zaufania, będzie oczywiście jedna. Rechot poniesie się po wszystkich przekaźnikach i powstaną nowe „dowcipy”, jak to spiskowcy znów szukają niestworzonych rzeczy i wytłumaczenia dla własnej porażki. Niech się śmieją i warto mierzyć głośność śmiechu, bo im głośniej będą się śmiać tym baczniej trzeba patrzeć komisjom wyborczym na ręce. Fałszowanie wyborów w Polsce nie jest żadnym mitem, czy wydumanym alibi przegranych, to są fakty, co więcej potwierdzone przez sąd, o czym mało kto wie albo pamięta. W Wałbrzychu mieliśmy do czynienia z przestępstwem udokumentowanym, zakończonym aktem oskarżenia, który wpłynął do sądu. Radni PO grzebali przy urnach i trzeba być naiwnym, aby zakładać, że mamy do czynienia z incydentem.



share

Dłużej się zastanowiłem, dłużej niż zwykle, zanim kolejny raz postanowiłem wyjść na oszołoma i ciężko chorego, który się musi leczyć. Ostatecznie przekonało mnie jedno, no może dwa. Odbyła się na Portalu dość interesująca debata na temat dyskusji z wyznawcami słusznych racji. Wnioski dość ponure, sprowadzające się do tego, że musisz być alfą i omegą albo mieć pod ręką google, żeby przebić się z faktami do głębokich wyobrażeń. We wnioskach zabrakło jednak jeszcze jednego elementu, śmiertelnego tak naprawdę. Tak zwany oszołom nie ma prawa do błędu, ba, nawet do pomyłki. Jeśli oszołom raz się pomyli cały dorobek oszołoma szlag trafia.

Strony