kombinacje



share

Doszły mnie słuchy, że istnieje plan zastąpienia zdrowego rozsądku elementarzem „Młody PR-owiec”. Ciężko powiedzieć ile w „tajemniczej” zapowiedzi posła Hofmana jest prawdy, a ile medialnego podgrzewania tematu, w każdym razie piszę w intencji wybijania z głowy durnych pomysłów. Rzecznik Hofman nie mówi tak i nie mówi nie, w kwestii debaty Kaczyńskiego z Tuskiem, odpowiedź ma paść w poniedziałek na konferencji Kaczyńskiego. Rozum nakazywałby milczenie, kompletną głuchą ciszę, ewentualnie stary żydowski szmonces: „Będzie debata z Tuskiem, jak tylko Kaczyński wróci z Radomia”. Tymczasem zapowiada się jakaś większa komedia i zwyczajnie zaczynam się martwić. Sam fakt, że Kaczyński na konferencji będzie odpowiadał Tuskowi uznaję z błąd z definicji, ale jeszcze bardziej się boję, że rzecznik albo równie lotni doradcy Kaczora odczytali punkt 7 z podręcznika młodego PR-owca: „Polaryzuj scenę polityczną, niech będą tylko dwie partie, czyli jeden możliwy wybór”.



share

Nie wiadomo o co chodzi? Eee tam, wiadomo, że o nakład. Do wiadomości publicznej trafiły najnowsze wyniki sprzedaży tygodników i pierwsze, co się rzuca w oczy to dwa spadki po prawej stronie. Traci „Gazeta Polska”, co mnie nie zaskakuje, traci „Do Rzeczy”, co mnie nie zaskakuje jeszcze bardziej. Tygodnik Sakiewicza musiał polecieć w dół odkąd na rynku, w tym samym czasie, pojawiły się dwa nowe tytuły, w dużym stopniu konkurujące z „Gazetą Polską”. Chodzi rzecz jasna o „W Sieci” i „Do Rzeczy”. Na stracie świeżości wydawnicze szły w łeb w łeb, potem zyski z nakładów zaczęły się delikatnie rozjeżdżać i wreszcie można mówić o zdecydowanej przewadze tygodnika Karnowskich. Pewnie nad takim mało korzystnym stanem rzeczy od wielu tygodni zastanawiają się największe tuzy redakcyjne, z redaktorem Lisickim na czele.



share

Kiedyś to było skomplikowane, trudno dostępne filmy, z trudem zdobywane chemikalia, aparat, koreks, powiększalnik, kuwety, czerwone światło.

Całe godziny w dusznym pomieszczeniu, szczęśliwcy mieli możliwość adaptacji czegoś na stałe. Nieszczęśnicy prowadzili permanentna okupacje łazienki. Deska na wannie, na desce trzy kuwety, wywoływacz, woda (to ortodoksi) lub przerywacz, utrwalacz. Gdzieś obok czwarta kuweta lub zwykła miska z wodą, tam moczyły się po utrwalaniu. Powiększalnik na kiblu, warunki pracy straszne.

A teraz?

paczka ameryka, siedzę prze monitorem, ergonomiczny fotel, profesjonalne oprogramowanie, z fotografią można zrobić wszystko, i robi się.

Zmiana kolory?, proszę bardzo, klik klik i zrobione.

Zmiana kadru? a proszę nie widzę problemu.

Zmiana wszystkiego? a dlaczego nie, zmieniamy wszytko i prosta fotografia naszego dziecka staje się profesjonalnie wykonanym portretem, portretem wykonanym w warunkach studyjnych.