kod



share

Pamiętaj człowieku rozumny! W przypadku KOD nigdy nie mów o jakimkolwiek szczycie żenady, czy upadku, bo takie zjawiska nie istnieją, ale… Jak nigdy czekam na kolejne zbiegowisko pod szyldem KOD i chociaż może się to wydawać dziwne, a wręcz masochistyczne, mam sporo powodów, by się poświęcić. Po wygłupie z okazji Dnia Walentego praktycznie nie wiemy nic, od strony socjologicznej. Nie znamy kondycji zaplecza: ogłupionych telewizją, esbeków, kapusiów, administracji POPSL oraz artystów piszących do Kiszczaka. Jeśli nie podałem pełnego składu organizacji, najmocniej przepraszam, ale pisząc poważnie, to warto poznać, co się w tym obozie dzieje. Pretekst do ostatniej demonstracji był tak głupi, że nawet większość zagorzałych zwolenników pozostało w domach. Trudno zatem oceniać, co w trawie piszczy. Teraz jest bardzo dobra okazja, aby zweryfikować parę wskaźników.



share

W ostatnich dniach obserwuję polską politykę z dużym dystansem i bardzo pobieżnie, bo głowę mam zajętą sprawami… różnymi sprawami, które kiedyś zaowocują obiecanymi rozstrzygnięciami. Przy niedzieli miałem w końcu okazję odetchnąć i nadrobić zaległości. Już po pierwszej, bardzo wstępnej sesji, ubawiłem się do łez. Przejrzałem zdjęcia i filmiki z marszów KOD i takiej rozrywki dawno nie doświadczyłem. Proszę Polaków! Przyznajcie się, ale tak szczerze, bez wymądrzania się po fakcie, który Polak jeszcze pół roku temu byłby na tyle szalony, aby postawić stare pięć złotych z rybakiem na Balcerowicza skandującego w tłumie „Kaczyński musi odejść”. Wchodzę do Internetu i co widzę? Ano dokładnie pana Leszka palącego oponę, tego samego, który zawsze kpił z ulicznych manifestacji, a teraz robi nie przymierzając za Renatę Beger, bo świętej pamięci Lepper jednak miał więcej charyzmy. Idzie Balcerowicz po ulicy i domaga się, żeby wszystko wróciło do dawnej patologii.



share

Nigdy nie ukrywam, jakie cele mi przyświecają, gdy płodzę kolejny tekst, chociaż często zagadkę rozwiązuję po dłuższym czasie. Gdy powstawał KOD napisałem, że znam tych ludzi bardzo dobrze i wiem w jaki sposób funkcjonują dlatego nie wróżę tej akcji żadnej przyszłości. Pisałem na wyrost, by wyrwać chwast przy samej ziemi i prawie miałem rację, ale jedna zmienna sprawiła, że z przypadku powstało coś powtarzalnego. Jak do tego doszło? Chyba wiem i postaram się z grubsza wyjaśnić. W czasach ogłupiałej Matki Kurki korespondowałem z co najmniej czterema obecnymi aktywistami KOD i to z samej czołówki. Byli to sami autsajderzy, którzy wylecieli z sanek i próbowali za wszelką ceną znów się na jakiś bogaty kurs załapać. Śledzili pilnie Internet i zaczepiali każdego, komu udało się zrobić większy szum, bodaj na małą chwilę. Proponowali zorganizowane działanie, budowanie społeczeństwa obywatelskiego i tak dalej i temu podobne frazesy.

Strony