KNF



share

Od kilku dni obserwujemy rzewny spektakl z udziałem siedmiorga podejrzanych, byłych członków KNF, ale szczególną rolę w tym tanim melodramacie odgrywa Wojciech Kwaśniak, były zastępca przewodniczącego Komisji. Biorąc pod uwagę niesamowity jazgot i charakterystyczne „umoralnianie”, jakie się podniosły po działaniach prokuratury, nie należy się w tym doszukiwać przypadku. Zbyt wiele uwagi poświęciło i ryzyka podjęło wiele ważnych figur warszawskich „salonów”, w obronie kilkorga osób, które dla większości Polaków są anonimami, aby w sprawie nie doszukiwać się drugiego dna. Figury zachowują się histerycznie, co oznacza, że nie o los siedmiorga anonimów tutaj chodzi.



share

Coraz ciężej w przestrzeni publicznej o treść, która nie byłaby brednią, machloją, łgarstwem, zwykłą blagą. Twórcy tej moralnej i intelektualnej paszy dla ludzi, doskonale zdają sobie sprawę z mechanizmów rządzących tego rodzaju przekazami. Główny tryb mechanizmu to zwykle ludzkie lenistwo i niechlujstwo, nie chce się jednemu z drugim sprawdzić jaką paćkę połyka i tak się tworzy masowe przekonanie, że co się pojawi w gazecie, czy Internecie ma jakikolwiek związek z rzeczywistością. Z wybrzmiałej już ”afery” KNF zostały trzy słowa: „40 milionów” i „szumidła”. Taka jest percepcja masowego odbiorcy i taki przekaz do niego dostosowany.



share

Zacznę trochę perwersyjnie, takie sensacje, jak nagranie szefa KNF Chrzanowskiego z TW Leszkiem Czarneckim zawsze ujawniają tabuny znawców tematu. Dowiedziałem się prawie wszystkiego o nadzorze finansowym, rynkach finansowych, wykresach, trendach, analizach technicznych i wszystko to za sprawą eksternistycznych doktorów ekonomii oraz maklerów, którzy zdobyli tytuły przy pomocy wyszukiwarki Google. Co zrobię z tą wiedzą? Odpowiem szczerze, że w ogóle jej nie przyswoiłem, nie znam się na bankowości i na giełdowej ruletce, nie interesuje mnie to, zarobiony jestem.

Strony