klient



share

Proste prawdy ludowe, które słyszałem od dziecka, ale niestety się z nich śmiałem, dziś wracają z podwójną siłą. Odkąd sięgam pamięcią Babcia zawsze powtarzała: „Niech cię Pan Bóg broni pieniądze pożyczać i długi robić, bo przepadniesz”. Padały przy tej okazji również precyzyjne wskazówki od kogo szczególnie nie pożyczać, ale ekumenicznie nie będę psuł szabasu. Tyle wystarczy mądremu, proste słowa Babci, która ledwie 5 klas przedwojennej szkoły skończyła, ale nigdy nie dała sobie krzywdy, szkolonym złodziejom, zrobić. Sporo dobrej zabawy dostarczają wypowiedzi cyrkowców, którzy szarlatanerię „rejtingową” nazywają ekonomią. Tak prawdę mówiąc, od wielu lat uważam, że ekonomia jako taka ma identyczną wartość „naukową”, jak socjologia i psychologia. Ot taka teoretyczna zabawa, czasami intelektualna, najczęściej pusta paplanina. Świat jest zbudowany na konkrecie, czyli matematyce. Ile utniesz, tyle będziesz miał, ile sprzedasz tyle ci zabraknie.



share

Piątek wieczór, dzwoni telefon.
- Dobry wieczór. Dzwonię z telewizji (tu pada nazwa TV – sat należącej do pewnego koncernu medialnego).
Przez chwilę przypomniałem sobie sposoby na telehandlarzy, jakie opisywał ostatnio Quackie. Ale nie, nie powiem, że właściciel telefonu siedzi w więzieniu, nie będę erotycznie sapał i jęczał do słuchawki, żadnych tricków, załatwię to w inny sposób.
- Czy Pan Canned Head?
- Owszem.
- Jest Pan naszym abonentem. Czy otrzymał Pan naszą nową atrakcyjną ofertę? Czy…
- Momencik – przerwałem. To czy Państwa oferta jest atrakcyjna to będę oceniać JA, to po pierwsze. Po drugie łaskawa Pani, dzwonienie do mnie w sprawie nowej oferty, w sytuacji, w której nie mogę korzystać z Państwa podstawowej oferty, zakrawa na kiepski żart.
- Nie rozumiem - odezwało się Zdumienie w słuchawce – czy nie jest Pan abonentem TV-(tu nazwa)?



share

Zachciało mi się założyć internet bezprzewodowy. Wioskowy człek jestem, linia telefoniczna daleko, a ja chcę być światowiec.
Sprawdziłem co i jak, kto ma jaki zasięg i padło na Orange.

Ponieważ lubię sprawy załatwiać szybko i od razu, nie skorzystałem z opcji kupna przez internet, ino sam udałem się do punktu Orange, jak najbardziej autoryzowanego. Tam dowiedziałem się, że przy intersującej mnie opcji zapłacę 69 zł za aktywację plus 249 zł za modem.
Ponieważ wioska leży na skraju zasięgu okazało się, że mogę do 30 dni zwrócić modem gdyby odbiór okazał się gówniany. Kosztuje mnie to wówczas 69 zł. Tyle samo gdy po 3 dniach dojdę do tego wniosku. Niech będzie.