klęska



share

Mówiło się i całkiem słusznie, że 8 lat rządów PO, najpierw Tuska, potem Kopacz, cała ta „liberalna” zbieranina przetrwała tylko dzięki PR, czyli propagandzie. Prawda, sama prawda, ale warto pokusić się o małe uzupełnienie. Niektórzy twierdzili, że to była wyższa szkoła marketingu politycznego, mitologizowano i demonizowano też rolę Ostachowicza, uchodzącego za Rasputina na dworze Tuska. Z tym się zgodzić nie mogę, to była bardzo toporna robota, czysty populizm, same atrakcje, które się zawsze publice podobały. Takie hasła, jak kastracja pedofilów, walka z dopalaczami, czy nie róbmy polityki, budujmy mosty, to nic innego, jak polityczne disco polo.



share

Przyglądam się 154 akcji z cyklu: zerwało dach, zalało, przeszło gradobicie, spaliło się na obszarze i za każdym razem mam wrażenie, że ktoś albo nawet wszyscy usiłują ze mnie zrobić idiotę. Przeżyłem 45 lat, w tym 30 bez Internetu i tak sobie myślę, że życie jest znacznie prostsze niż ludzkie wyobrażania o życiu, zwłaszcza te snute przy grillu i przefermentowanych napojach. Tak najzwyczajniej w świecie nieszczęścia się zdarzają, ktoś złamie nogę, komuś innemu okradną dom do gołego, jeszcze większy pechowiec ciężko zachoruje. Na pewne zjawiska po prostu nie mamy żadnego wpływu i zanim się popadnie w głęboką zadumę filozoficzną, warto wyjść od tego banału.



share

Od czasu do czasu odwołuję się do swojej socjologicznej wiedzy, chociaż zgadzam się w całej rozciągłości, że socjologia to żadna nauka, a co najwyżej paranauka. Tak czy owak pewne podstawy, zwłaszcza w obszarze osławionej komunikacji, są weryfikowalne empirycznie i w związku z tym przejawiają cechy nauki. Jednym z takich weryfikowalnych zjawisk socjologicznych jest wciskanie ciemnoty. Istnieje kilka technik ogłupiania mas, poczynając od manipulacji kończąc na terrorze. Obecna klika rządząca przy pomocy podległych i opłacanych mediów korzystała z pełnej palety możliwości, bo zarówno manipulowała, jak i zaprowadzała terror pod przykrywką walki ze stadionowym chuligaństwem, czy internetowym „hejterstwem”. Rzecz jednak w tym, że te możliwości wyczerpały się dokumentnie, czego przykłady widzimy niemal co dzień.

Strony