KE



share

Jest takie określenie dla smaku potraw i stanu ducha, które będę zmuszony sparafrazować, aby wstępnie ocenić komentarze opozycji po sukcesie Polski. Nie słodko-kwaśny, ale irytująco-zabawny. Dla polityków opozycji był to jeden z bardziej czarnych dni , wszystko przygotowano pod „narrację”, że Polska nie ma żadnego znaczenia w Europie, jest skłócona ze wszystkimi i nikt nas nie dopuszcza do stołu. I nagle cały misterny plan poszedł… sobie gdzieś. Wtedy na szybko geniusze z opozycji wypluli z siebie irytująco-zabawną opowiastkę o tym, że PiS przegrał, bo zamiast Holendra wybrał Niemkę. Przyznaję, że mnie to tylko przez chwilę irytowało, potem ubawiłem się do łez.



share

Dziewięciu na dziesięciu handlowców w trakcie rozmowy wcześniej czy później powie coś takiego: „Będę szczery”, „Szczerze?”, „Tak szczerze”. Również zacznę jak handlowiec, bo wbrew wszelkim komentarzom o biznes w brukselskiej przepychance chodzi, nie o jedno nazwisko. Podchodzenie do wyboru Timmermans w kategoriach „nie oddamy ani guzika”, nie ma najmniejszego sensu, a niestety takie zachowania na prawicy widzę. Nie dziwię się podobnej postawie i byłbym ostatnim hipokrytą, gdybym poddawał to ostrej krytyce. Sam mam tendencje, aby się z gołymi rekami rzucać na Goliatów, ale postaram się uporządkować emocje i omówić fakty.



share

Przyszedł taki czas, że sondaże rozkwitają w większej ilości niż krokusy i przebiśniegi. Powtarzalność tego zjawiska dotyczy również prymitywnej gry psychologicznej. Wszyscy wiedzą, że nie jest możliwe, aby w poniedziałek 43% Polaków chciało głosować na PiS i 26% na PO, a w środę 36% na PO i 33% na PiS, ale i tak to działa na psychikę polityków i przede wszystkim wyborców. Emocjami można ludziom tak namieszać w głowach, że zapomną ile to jest 5 + 3, dlatego warto wróci do podstaw matematyki, aby uporządkować sprawy i realne szacunki przed wyborami.

Strony