kasta



share

W bieżących okolicznościach wszystko stoi na głowie i jak bardzo stoi widać po wyborach w Sądzie Najwyższym. W „starej normalności” byłaby to nie schodząca z anteny informacja, w „nowej normalności” sprawy mają się zupełnie inaczej. Nie można powiedzieć, że nikt się tym nie zajmuje, ale z pewnością to zupełnie inny poziom zaangażowania i emocji, jaki nam towarzyszył przez pięć lat zmian w „wymiarze sprawiedliwości”. Paradoksalnie te okoliczności pomogły w wyborze kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i to na dwóch poziomach. Przede wszystkim Gersdorf odpuściła, wtedy Andrzej Duda oddał stery p.o. prezesa Zaradkiewiczowi, co mnie szczerze zdziwiło i zaniepokoiło.



share

Kariera polityczna Andrzeja Dudy doskonale pokazuje, jak trudno być prorokiem w polskim domu, szczególnie prorokiem politycznym. Andrzej Duda zaczynał jako anonimowy polityk i śmiano się z jego startu w wyborach prezydenckich, nawet zwolnicy PiS pukali się w czoła, gdy Jarosław Kaczyński przedstawił tę kandydaturę. Potem mieliśmy wielką sensację i do 2017 roku Andrzej Duda był uwielbianym politykiem, chyba bardziej niż sam Jarosław Kaczyński. Gdy Prezydent RP zawetował ustawy sądownicze i jeszcze dorzucił weto w sprawie ustawy degradacyjnej, nie garstka, ale spora grupa wyborców krzyknęła – nigdy więcej.



share

W jaki sposób człowiek w życiu codziennym rozwiązuje sytuacje konfliktowe? Czy najpierw daje sąsiadowi w zęby, grozi kolejnymi „pieszczotami” lub wzywa policję, a potem zaprasza do rozmowy? Jeśli zdarzają się takie przypadki, to nazywamy je prowokacjami. Jednak regułą jest zupełnie inne zachowanie „albo, albo”, jak mawia klasyk. Albo prowadzimy dialog albo okładamy się po… twarzach. Wniosek z prostej życiowej obserwacji jest jeden, nie mamy do czynienia z próbą dialogu, ale prowokacją ze strony Komisji Europejskiej i samej komisarz Viery Jourovej.

Strony