kary



share

Nie mam zielonego pojęcia, co się dzieje wewnątrz PiS i prawdę mówiąc kompletnie mnie już mnie to nie interesuje. Nigdy nie ulegałem szantażom emocjonalnym i politycznym tym bardziej, dlatego kompletnie się nie przejmuję dyżurnymi „ripostami” w stylu „to głosuj na PO”. Z każdym dniem rozjazd pomiędzy tym, co myślę i w co wierzę, a tym jakie idiotyzmy popełnia PiS jest coraz większy. Wychodzę z jedynie słusznego założenia że to polityk jest reprezentantem moich przekonań i nigdy odwrotnie. W konkluzji, z czystym sumieniem stwierdzam, że z takim PiS, jakie widzimy od marca, nie tylko nie chcę mieć nic wspólnego, ale powoli trzeba będzie zająć się tą ekipą, jak wcześniej PO.



share

Przyznać się, ale szczerze, jak na spowiedzi, kto przewidział scenariusz kończącego się tygodnia. Dla przypomnienia przywołałam dwie najgłośniejsze sprawy, którymi żyliśmy na początku tygodnia. Numerem jeden była kara, jaką TSUE miało nałożyć na Polskę. Gigantyczna, gargantuiczna, himalajska i tylko gdzie niegdzie było słychać, że wysoka, a chodziło o dwa miliony euro dziennie. Polska byłaby obciążona takimi kosztami, o ile nie zastosuje się do zabezpieczania nakazującego „zawieszenie” Izby Dyscyplinarnej. Druga sprawa to tani melodramat pod tytułem „listy KRS”, o tym spektaklu „wszyscy wszystko wiedzą”, zatem w szczegóły się nie wdaję.



share

W każdej tego typu sprawie, jak wolność słowa, mediów, itp., ludzie najpierw włączają emocje, potem rozum, o ile w ogóle ta druga czynność ma miejsce. Druga rzecz to mieszanie porządków prawnych i moralnych, a podstawowa definicja porządkująca te dwa żywioły jest bardzo prosta. Nie wszystko, co niemoralne jest bezprawne i przykłady tego typu działań i zachowań można mnożyć w nieskończoność. Pierwszy z brzegu i dość popularny, to skok w bok. Czy zdrada męża albo żony jest moralna? Dla mnie nie tylko niemoralna, ale kończąca związek, jednak za to nie idzie się do więzienia.

Strony