kara



share

Motto: „Nigdy nie jest za późno na myślenie”. W atmosferze ostatnich dni czuję się w połowie usatysfakcjonowany, a w drugiej połowie siedzę z zadrą w zadku. Pracowałem w głupocie swojej jakieś cztery lata na to, żeby ludzie mieli we łbach przeciąg i powtarzali bzdury zasłyszane w telewizji. Gdyby ktoś ode mnie zażądał najbardziej parszywego świadectwa, to bez namysłu wskazałbym tekst, w który dziś ciężko znaleźć, ale ja to sparszywienie pamiętam doskonale. Zestawiłem opozycyjne życiorysy Michnika i Kaczyńskiego i udowadniałem na podstawie medialnych faktów, że mentalny komunista był legendą Solidarności, a Kaczyński 13 grudnia spał pod pierzyną. Ta niekwestionowana głupota jest dla mnie garbem, wrzodem i co najgorsze wywołuje zaburzenie tożsamości. Słuchałem dzisiejszego przemówienia Andrzeja Gwiazdy, które nie było szczególnie porywające i tak się zazwyczaj zdarza, gdy człowiek chce powiedzieć rzeczy oczywiste i nagle brakuje błyskotliwych wiecowych haseł.



share

Bóg mi świadkiem, że zamierzałem odpocząć od wokandy, tym bardziej, że cały czas sporządzam jakieś pisma i patrzeć na paragrafy nie mogę, ale nie dadzą odpocząć. „Faktowi” przydarzyło się dokładnie to samo, co mnie, czyli Wysoki Sąd uznał, że autor artykułu pisząc o bulwersujących faktach z życia „elit” napisał o jedno słowo za dużo. Cała publikacja poświęcona skompromitowanemu ministrowi i marszałkowi RPIII zawierała prawdziwe treści dotyczące jego bizantyjskiego życia na koszt podatnika. Okazało się, że raz Sikorski nie zapłacił „cudzesami” za swoje przyjemności i tak najbardziej europejski wszpechpolak Giertych odtrąbił sukces – proces wygrany. Owszem, wygrany, ale zapomniał Giertych dodać, że Sikorski procesował się o kota, bo nie miał żadnych szans w procesie o „kilometrówki”, żarcie, chlanie i pełen wyszynk na koszt podatnika.



share

„Fantastyczna” wiadomość dla ludzi, którzy nazwali bandytę po imieniu. Zamiast gułagu dostaną w ramach wyroku pielenie rabatek i wszyscy są szczęśliwi. Prasa „niezależna” skupiła się na słabości Dutkiewicza, nie na bzdurnym wyroku. Prasa zależna też się cieszy, bo reakcjoniści odbębnią winę czynem społecznym. Fakt, że się wszystko po drodze pomieszało i w ogóle nie jest ciekawe nikogo nie interesuje. Przyjechał do Wrocławia ubek Bauman, który ma ręce zanurzone we krwi, chociaż plamił atramentem i nagle taka empatyczna niespodzianka. Protestującym okazano litość dzięki czemu enkawudzista wygląda jak ludzki człowiek. Podobną wspaniałomyślnością wykazał się pewien towarzysz, który mógł zabić, ale w odruchu serca rozdał dzieciom cukierki. Rzeczywistość stawia przed nami nowe wyzwania i Dutkiewicz wyszedł naprzeciw wyzwaniom, ku radości ogółu.

Strony