kampania



share

Przed położeniem palców na klawiaturze wziąłem kilkanaście głębokich oddechów i wielokrotnie obiecałem sobie, aby nabrać jak największego dystansu do osobistych antypatii. Ministra Szumowskiego nie trawię, wielokrotnie to powtarzałem i powtórzę raz jeszcze, że to jest osobowość na poziomie Owsiaka z poprawką na lepsze wykształcenie i większą cwaność. Pierwsze ujmą nie jest, ale w połączeniu z drugą cechą daje mieszankę wybuchową. Jestem więcej niż pewien, że prawdziwe oblicze Szumowskiego będzie przedmiotem wielu doniesień medialnych i skończy się to czymś na obraz i podobieństwo „Banasia dwa”. Taka przyszłość Szumowskiego jest nieuchronna, pytanie tylko kiedy to się stanie i tutaj właśnie postaram się nabrać odpowiedniego dystansu.



share

Jeśli przesadzam to tylko trochę i być może bardziej właściwe byłoby przywołanie innego „polityka”, ale to nazwisko mieszkańca Biłgoraja nie przejdzie mi przy klawiaturę. Zastaję zatem przy Stonodze i już wyjaśniam o co chodzi. Kidawa-Błońska zostawiła Trzaskowskiemu zgliszcza, skala zniszczeń zaskoczyła wszystkich. Umówmy się, że jeszcze dwa miesiące temu nikt przy zdrowych zmysłach nie dałby „polityczce” PO 2% poparcia sondażowego, bez względu na to, jak bardzo się kompromitowała. Prawidłowość u partyjnych kandydatów jest taka, że oni na starcie mają poparcie, którym dysponuje cała partia, to dość logiczne i normalne. Zadanie kandydata na prezydenta to wyjście poza partyjny elektorat.



share

W polityce nie bierze się jeńców i nie ma żadnych innych sentymentów. Gdy przeciwnik poczuje krew, to ofiara może tylko uciekać albo kontratakować, rozejmu nie będzie. Atakuje się zawsze najsłabsze punkty i każde zwierzę polityczne takie słabości posiada. I wszystko w tej odwiecznej strategii jest na swoim miejscu, ale najpierw trzeba te słabe miejsca znaleźć. Część myśliwych z PiS rzuciło się na Trzaskowskiego od strony, gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę i są pewni, że to jest najsłabsze miejsce ofiary. Pudło, w tym miejscu i Trzaskowski i wyborcy mają całe gadanie o LGBT, za przeproszeniem, gównie wylanym z Czajki, czy nieistniejącej „strefie relaksu” zbudowanej z palet.

Strony