kampania



share

Zdążyłem się już przyzwyczaić do kalek językowych, które udają diagnozy polityczne. Niemal od początku kampanii większość publicystów powtarza, że Andrzej Duda ma problem z powiększaniem elektoratu, tymczasem jest to jedyny kandydat, którego poparcie przekracza 40%. W 2015 w pierwszej turze Andrzej Duda miał niecałe 35%. Liczby nie kłamią, kłamstwem lub ignorancją są te wszystkie wypowiedzi, które nie przejmują się faktami, ale bazują na schematycznym powtarzaniu „oryginalnych” analiz. I PiS i Andrzej Duda powiększyli elektorat, w dodatku znacząco, bijąc kolejne rekordy w poszczególnych wyborach. Naturalnie z wynikiem 40-45% wyborów prezydenckich się nie wygrywa i sporo pracy trzeba będzie włożyć, aby się cieszyć drugą kadencją, jednak to jest zupełnie inna kwestia.



share

W jednym z pierwszych tekstów odnoszących się do wznowionej kampanii prezydenckiej, podałem najkrótszą receptę na porażkę Andrzeja Dudy. Recepta składała się z dwóch homeopatycznych suplementów politycznej diety: LGBT i oczyszczalni „Czajka”. Nic w swoim stanowisku nie zmieniam, co więcej w całości tę diagnozę podtrzymuję, ale każdą receptę trzeba czytać ze zrozumieniem i znać sposób zażywania medykamentów. Jest czymś zupełnie innym, gdy sam zainteresowany próbuje uruchomić jakiś wygodny dla siebie temat i to tak topornymi metodami, jakie stosuje TVP Kurskiego, a inaczej wszystko wygląda w wykonaniu przeciwnika politycznego. Z prezentów w polityce zwyczajnie się korzysta, zwłaszcza w kampanii, która zdecyduje o wyborze Prezydenta RP.



share

Ulubiona „argumentacja” postępowych środowisk europejskich, to teorie spiskowe i oszołomy. Takimi stwierdzeniami obrzucani są ludzie usiłujący racjonalnie tłumaczyć sobie poszczególne wydarzenia. I co to się nagle dzieje? Oto redaktor Lis, ale i wielu innych marzących o pokonaniu Andrzeja Dudy, od dwóch dni zachowują się jak oszołomy poszukujące spisków. Wczorajsza demonstracja „tęczowej zarazy” jeszcze przed zapowiedzią, że się odbędzie, została okrzyknięta podstępem PiS. Wspomniany redaktor osobiście firmował tę hipotezę, a za nim poszły tłumy zwolenników i aktywistów POKO. Doszło do takiej tragifarsy, że pan Poniedziałek, bardziej znany z tego, że jest „gejem” niż aktorem, wydał specjalnie oświadczenie.

Strony