kampania



share

Zdecydowana większość ludzi najpierw uruchamia emocje, dopiero potem mózg, ale to nie zawsze mam miejsce. Generalnie królują emocje i takie same wnioski są wyciągane po sensacyjnych wieściach. Donald Trump „zachorował” na modnego wirusa, stało się to może nie w finale, ale bardzo blisko finału kampanii. Co taka informacja może oznaczać? Po pierwsze zdarzyło się, każdemu może się zdarzyć, żeby daleko nie szukać św. Łukasz ewangelista był „pozytywny” wraz z rodziną i wszyscy „wyzdrowieli” w trzy dni. Po drugie mogło dojść do sabotażu, ktoś z ekipy Bidena nie zachował dystansu, nie zdezynfekował rąk i nie założył maseczki, po czym podstawił Trumpowi mikrofon i zdał pytanie. Po trzecie, to nie przypadek, tylko strategia wyborcza.



share

Czekamy jeszcze na 0,01% głosów z osławionej Polonii, ale jak wiadomo i jak pisałem od początku, te głosy nie zmienią wyników wyborów. Prezydentem RP na drugą kadencję został wybrany Andrzej Duda i dla mnie to nie jest zaskoczenie, łącznie z niewielką różnicą głosów, co było jasne dla każdego potrafiącego liczyć albo posiadającego kalkulator. Po seriach analiz kto, gdzie i jak głosował, czas sobie dać spokój z detalami i zająć się odwiecznymi wskaźnikami i zachowaniami anty-PiS, bo to kolejny raz zdecydowało o wygranej PiS, czy precyzyjnej polityka wywodzącego się z tej partii. W dużym skrócie można stwierdzić, że PO i w zasadzie wszystkie partie opozycyjne z oślim uporem brną tą samą drogą, gdzie na końcu zawsze jest porażka.



share

Żyjemy w takich czasach, że o najnowszych dziełach sztuki, a i o samych artystach dowiadujemy się wtedy, gdy za przeproszeniem, zrobią kupę i rozmażą to na ścianie, po czym nazwą muralem. Jest to oczywiście jedna z wielu form „sztuki”, jakie uprawiają „artyści”, ale w Polsce i USA w ostatnim czasie wykształtowała się całkiem nowa branża. Wystarczy, że artysta wyrzyga się na znienawidzonego polityka i ma premierę singla wraz z promocją za darmo. Niektórzy w tym biznesie informują nie o premierze, ale o swoim istnieniu i tak jest w przypadku niejakiego Taco, zięcia in spe Tomasza Lisa.

Strony