kampania



share

Proszę potraktować niedzielny felieton bardzo poważnie, chociaż będę się starał, żeby było śmiesznie. Zgodnie z przewidywaniami kampania wyborcza „opozycji” przypomina medialny bilard. Nie ma tematu, który zagościłby na stałe, no i z natury rzeczy być nie może, ponieważ nie „narzuca się narracji”, ale czeka na cud. Stąd też wszystkie dotychczasowe akcje opierały się o bieżące tematy dnia. Było ich kilka i każde wydarzenie medialne próbowano uczynić motywem przewodnim kampanii, co się z oczywistych powodów nie udało.



share

Sprawa lotów Kuchcińskiego jest od początku do końca dorszem wędzonym za 7,50 i mówię o wymiarze politycznym, nie finansowym. Wszyscy wiedzą, że takich spraw w czasach koalicji PO/PSL było na pęczki, z dwoma najgłośniejszymi liniami „Tusk-Hansa” i „Borusewicz-Aeraflot”. Poza „media niepokorne” nigdy żadna linia nie wyszła i wszystkie przeloty razem wzięte nie miały żadnego znaczenia w kolejnych kampaniach wyborczych. Z Kuchcińskim pod jednym względem jest podobnie, wbrew histerykom i amatorom politycznej analizy, oczywiście PiS na tej „aferze” wyborów nie przegra, ale…



share

Poniedziałek nie nastraja optymizmem, wiadomo, nawet jak nie było pite, to i tak trzeba iść do roboty. Gorzej gdy było pite i roboty też nie unikniemy, ale to wszystko bajka, inni mają znacznie większe problemy. Wczoraj niejaki Misiło, jeden z głupszych polityków, który już się nie załapie na żadną listę, wrzucił do Internetu symbol „Polski Walczącej” na kolorowej szmacie, że zacytuję klasyka. Od razu pojawiły się pytania, gdzie jest granica tego szaleństwa? Natychmiast odpowiadam, że ta żenująca akcja głupiego polityka, nie łapie się na środek szaleństwa, ale jest początkiem.

Strony