Kalifornia



share

Listopad to czas zadziwiającego artyzmu dojrzewającej przyrody i bezpłatnej ekspozycji bajkowych kolorów malowanych ręką Boga miłującego piękno i zachwyconych nim ludzi. Szalonej Kalifornii, chłodzącej swoje silikonowe nogi w hollywoodzkim pięknie Oceanu Spokojnego, matka Natura wymierzyła gorący policzek. Jak na ironię cała brutalna furia Natury skupiła się głównie na 27,000 miasteczku Paradise (Raj), które przestało istnieć w wyniku rozpętanego hell (piekła) gdzie dziś ekipy ratunkowe witają jedynie sterczące nagrobki kominów. Kominy domów, nie tylko ostatni świadkowie tego bezrozumnego holokaustu pochłaniającego ostatni krzyk ofiar, ale i przecież do niedawna świadkowie ludzkiego szczęścia, czyjegoś szczęśliwego dzieciństwa, czy spokojnej starości.<p>during Camp Fire in Paradise, Calif..</body></html>



share

Zwykle piszę o amerykańskiej polityce, tym razem napiszę o wizycie polskiego  polityka w USA.  Żyjemy w świecie pełnym niespodzianek.  Śpiewali, że “nigdy deszcz nie pada w Kalifornii”, a właśnie leje jak z cebra już trzeci dzień i zapowiadają więcej deszczu.  Mówili, że Janusz Korwin-Mikke, słynny brydżysta i   piewca wolnego rynku w post sowieckiej Polsce nie ma żadnych szans, a dziś jest europosłem.  Ten 75 “letni” (a bywa gorący) jeden z najbarwniejszych polskich polityków, po zabawie sylwestrowej (wraz z żoną) w Las Vegas w stanie Nevada, spotkał się z Polonią z północnej Kaliforni w rejonie zatoki Św. Franciszka (San Francisco).  Gospodarzem spotkania był prezes Polsko-Amerykańskiego Stowarzyszenia  Wschodniej Zatoki (EBPAA) Ryszard Mleczko, inicjatorem prezes KPA na Kalifornię Płn. Andrzej Prokopczuk (uczęszczał do tego samego liceum co JKM), a opiekunką Gościa była Pani Zofia Zakrzewska. Jedziemy.



share

Jeśli spojrzeć mam lokalnie, to północna Kalifornia oddycha zanieczyszczonym dymem płonącej Napy, czyli krainy słynnych kalifornijskich win.  Od kilku dni na północny zachód od HWY 80  łączącego San Francisco ze stolicą stanu, Sacramento szaleje ciągle jeszcze aż 16 nieopanowanych pożarów, które pochłonęły już 35 ludzi, ponad 5,700 domów i budynków.  Nikt nie mówi o zwierzętach, które straciły życie. Dodajmy jeszcze, że ponad 500 ludzi jest ciągle zaginionych w tym ciągle aktywnym największym pożarze w historii Kalifornii. Ostatni tego rzędu pożar miał miejsce w październiku 1933 r.  (pożar w Griffith Park w Los Angeles) w którym straciło życie 29 osób.  W 1991 r. miał miejsce wyniszczający pożar na Wzgórzach Oakland , który pochłonął 25 osób, co osobiście pamiętam.  W okresie Indiańskiego Lata jest bardzo sucho, od miesięcy nie padał deszcz, do tego wszystkiego czasem zrywają się wiatry, co powoduje niemożliwość zatrzymania pożaru.

Strony