kadry



share

Zacznę od archiwum publicystycznych tez, które nie wytrzymały zderzenia z rzeczywistością. Całymi latami słyszeliśmy mantrę, że PiS nie ma kadr, co miało być związane z „ciemnogrodem” i polityką Jarosława Kaczyńskiego sprowadzoną do wycinania, co bardziej inteligentnych. Szczególnie ta druga mantra brzmi dziś zabawnie jeśli sobie przypomnimy, że ci „co bardziej inteligentni” to Kazek Marcinkiewicz, Misiek Kamiński, Kluzik-Rostkowska, czy ostatnio Michał Ujazdwoski. Zaklinanie rzeczywistości skończyło się wyborem Andrzeja Dudy na prezydenta, chociaż i tutaj PiS miało nie mieć żadnych szans.



share

Po dwóch dniach roboty w Orlenie, z funkcji rzecznika zrezygnowała Ewa Bugała, która dotąd udzielała się w TVP Info. Pewnie znów wyjdę na cynicznego, ale mnie w kontekście osobistego dramatu niespecjalnie wzrusza ta historia. Do takiej roboty trzeba mieć twardy tyłek albo się za to nie brać, natomiast interesuje mnie i to bardzo szerszy kontekst. PiS przez ostatnie dwa lata udało się zrobić bardzo wiele i kompletnie zawalić media i nikt mnie nie przekona, tym nieustannie fruwającym argumentem, że ludzie są głupi i potrzebują topornej propagandy. Z całą pewnością TVP może wyglądać lepiej, bo gorzej już się nie da. Twarzą propagandowej TVP z pewnością była Ewa Bugała i pewnie dlatego zebrała cięgi, po których się nie potrafiła pozbierać.



share

Odpowiem od razu! Tam gdzie zaczynają się kadry. O Kaczyńskim można powiedzieć dosłownie wszystko i rozpływać się w zachwytach, ale jednego daru Bozia mu z jakichś powodów poskąpiła. Praktycznie wszystkie decyzje kadrowe Kaczyńskiego dotyczące najwyższych stanowisk w państwie i w partii, wcześniej niż później kończyły się albo porażką albo tragedią. Nie włączę do tego zestawienia Leppera i Giertycha, bo to nieuczciwe nadużycie, tutaj nie było alternatywy, poza wcześniejszymi wyborami, ale dla długiej listy kadrowych porażek Kaczyńskiego i tak nie ma to większego znaczenia.

Strony