Kaczyński



share

Chyba nikt, kto ma odrobinę oleju w głowie, nie odważy się dyskutować z tezą, że stawianie na bezalternatywne sojusze w polityce międzynarodowej, to czyste szaleństwo. Czy obecnie jaśnie nam panujący robią wszystko by się tego szaleństwa wystrzegać? Wszyscy wiemy, że nie. Na domiar złego tkwią w tym szaleństwie po same uszy od samego początku swego panowania. Doprawdy nie jestem w stanie sobie wyobrazić cóż to za strategia przyświeca naczelnikowi Kaczyńskiemu, że gotowy jest ryzykować uprawianie polityki tak dalece zgubnej, że zamiast wstać z kolan, ostatecznie wyląduje plackiem na glebie w kompletnej bezsilności. Pierwsze konsekwencje wynikające z tej wariackiej strategii mieliśmy już okazję odczuć na gołej skórze, gdy to nasi Najlepsi Przyjaciele podjęli się ściągnąć nam gacie na oczach całego świata, zmuszając do "naprawienia" treści nowelizacji ustawy o IPN pod dyktando uzgodnień z izraelskim "razwieduprem".



share

To jest oczywiście retoryczne pytanie. Jest jasne, że podsłuchy z „Sowy” nie pojawiły się w przestrzeni publicznej przypadkowo i oczywiście organizatorami całego przedsięwzięcia nie byli kelnerzy czy jakiś pośledni biznesmen. Taśmy pojawiają się w 2014 roku tak, aby nawet stłumiony przez mainstreamowe media przekaz miał szanse dotrzeć do uszu większości Polaków. Cytaty z podsłuchów zostały prawidłowo wyodrębnione, tematyka i zawartość miały oburzyć wyborców – i tak też się stało. W żaden sposób nie chce rozgrzeszać cynicznych i pazernych na władzę politykierów z PO, chce tylko podkreślić, że operacja „Sowa” została przeprowadzona niezwykle profesjonalnie i skutecznie. Poza tym moja wiara w cuda jest bardzo ograniczona i jakoś trudno mi uwierzyć w przypadek, kiedy prezes Kaczyński, znany z fatalnej polityki personalnej (Marcinkiewicz, Migalski, miś Kamiński, minister Kaczmarek) w sposób niezwykle trafny typuje nieznanego nikomu kandydata na urząd prezydenta.



share

Wszyscy wszystko wiedzą, jak zawsze zresztą. Najłatwiej mają ci, co to za każdym razem krzyczą o genialnie rozpisanym przez Kaczyńskiego scenariuszu i z tej okazji przypomnę krótką historię fatalnych decyzji Prezesa PiS. W 2006 roku śp. Lech Kaczyński namawiał ze wszystkich sił Jarosława Kaczyńskiego, aby objął stanowisko premiera. Po latach tę decyzję można rozpatrywać na tak i nie, były argumenty za, były przeciw i trudno tutaj mówić o błędnej czy genialnej decyzji, ale skończyło się źle. W 2007 roku, śp. Lech Kaczyński błagał Jarosława Kaczyńskiego, aby nie skracać kadencji sejmu i nie ogłaszać nowych wyborów, jaki był efekt końcowy wszyscy wiemy.

Strony