Kaczyński



share

Szybko się stoczy ten, który pomylił walkę o zasady, z taplaniem się w kisielu z motłochem. Człowiek dorosły nie może nie widzieć i nie rozumieć otaczającej go rzeczywistości inaczej staje się głupcem. Jest rzeczą oczywistą, że zadymy organizowane przez motłoch w czasie miesiącznic są działaniem zaplanowanym, przecież zadymiarze nie ukrywają swoich motywacji. Esbecja PRL, która się nazywa Obywatelami PL, przychodzi co miesiąc wyłącznie po to, żeby sprowokować Kaczyńskiego i pozostałych uczestników uroczystości. Istotą tego ustawionego pojedynku jest skuteczne wywoływanie prowokacji, wręcz modelowo skuteczne. Odkąd margines człowieczeństwa zbiera się na Krakowskim Przedmieściu, Jarosław Kaczyński w każdym wystąpieniu polemizuje z tą tłuszczą i do tłuszczy się odnosi.



share

LOT będzie tylko puentą dzisiejszego felietonu, która zilustruje szersze zjawisko. W latach 2005-2007 jeden z wielu fałszywych mitów głosił, że Donald Tusk jest wielkim specem od gospodarki i ekonomii. Obok innych doniosłych „faktów”, takich jak posiadanie prawa jazdy i konta w banku, wiedza ekonomiczna Tuska miała przesądzać o tym, że Jarosław Kaczyński na gospodarce się nie zna i w ogóle jest głupi. Bóg raczy widzieć w jakich okolicznościach i kiedy tak naprawdę powstała ta bajka, sam nie jestem sobie w stanie przypomnieć, aby przed 2005 rokiem ktokolwiek nazywał Tusku ekspertem od czegokolwiek, o gospodarce nie wspominając. Warto też przypomnieć, że Tusk z wykształcenia jest magistrem historii, natomiast Jarosław Kaczyński doktorem prawa. Żyjemy jednak w takiej rzeczywistości, że jeśli w mediach padną jakieś hasełka, to natychmiast powstaje powszechne przekonanie o posiadaniu fachowej wiedzy.



share

Spuszczam zasłonę milczenia na domorosłe dywagacje, które nie mają nic wspólnego z realną polityką. Ustalmy na początek kilka pewników, łatwiej będzie zrozumieć o co w starciu Macierewicza z Prezydentem chodzi. Prezydent Andrzej Duda nie ma w PiS żadnego zaplecza politycznego, poza jedną jedyną Beatą Szydło, która… nie ma żadnego zaplecza politycznego w PiS. O drugą kadencję obecny Prezydent będzie musiał ostro powalczyć, najprawdopodobniej z Tuskiem albo kimś do Tuska podobnym i z całą pewnością nie będzie to drugi Komorowski. Szanse Andrzeja Dudy w tej chwili są 50 na 50, bez poparcia PiS spadają do 0. Zapomnijmy zatem, że Prezydent może budować jakąkolwiek alternatywę dla Kaczyńskiego, bo to jest po prostu śmieszne.

Strony