Kaczyński



share

Temat ustawy 447 powoli staje się tematem z półki: aborcja, rozdział państwa od kościoła, czy szczepionki. Innymi słowy mamy do czynienia z tematem dyżurnym, odpalanym tylko po to, aby robić dym, bo ognia ze wszystkich wymienionych hitów medialnych nikt od lat nie rozpalił i żadnej pieczeni nie upiekł. Nie wiesz jak zaistnieć, to napisz coś o ustawie 447 i będzie o czym gadać przez kilka dni. Moja reakcja na takie wywołanie sensacji jest niezmienna. Nie wierzę w odwracanie się na pięcie i udawanie, że ludzie mówią o czymś innym niż mówią. Skoro po raz setny pojawia się zapotrzebowanie, to pokornie się odnoszę i jeszcze uprzejmiej donoszę.



share

Istnieje taka, trochę ironiczna teoria, że jeśli Jarosław Kaczyński powie A, to przeciwnicy Kaczyńskiego powiedzą B. Ważne w tym wszystkim jest to, że treść A nie ma żadnego znaczenia, co sprowadza całą teorię do nieograniczonej propagacji absurdów. Wierzyć, czy nie wierzyć tak postawionej tezie? Nie jest to kwestia wiary, ale faktów i nie teorii, tylko praktyki. Opisana powyżej zasada funkcjonuje od dawna i absurd goni absurd. Przetestujmy to w praktyce, za pomocą następującego stwierdzenia. Kaczyński jest zwolennikiem unijnego programu dla rolników, który wspiera ekologiczną i humanitarną hodowlę zwierząt, co zapewni żywność „bio”. Wypisz, wymaluj, program lewicowej partii!

Dokładnie tyle i tylko tyle padło na konwencji PiS w Kadzidle i w dodatku nowy program został opisany w bardzo prostych słowach, aby każdy rolnik mógł zrozumieć o co chodzi:



share

Przede wszystkim nie bądźmy hipokrytami, zdecydowana większość ubawiła się słowami Jarosława Kaczyńskiego, gdy padły zapewnienia, że do polskiej krowy PiS dopłaci 500 zł, a do tucznika 100 zł. Byłem w tej większości, ale trzeba jeszcze znać moje specyficzne poczucie humoru i dopiero wtedy można mówić o sprawach poważnych. Śmiejemy się z głupoty i niewiedzy, powtarzając brednie i rozdawnictwie, a ta propozycja nie ma być finansowana z budżetu, tylko w ramach funduszy unijnych. Poza tym wychowałem się na wsi, mieszkam na wsi, spory kawałek mojego życia to wieś i gwarantuję rozbawionej większość, że na wsi nikt się z propozycji Kaczyńskiego nie śmiał. Zresztą nawet totalny mieszczuch, jeśli ma odrobinę inteligencji i kawałek politycznej wiedzy, to wie, że „Samoobrona” robiła blokady w centrum Warszawy, aby każdy kolejny rząd dopłacił do tucznika i krowy.

Strony