kabaret



share

Nie wiem za co się chwycić i od czego zacząć, tym bardziej, że początku chyba sam Kaczyński nie pamięta. Gdyby pamiętał, to dziś bez żadnych ceregieli realizowałby swój projekt z ustawą „kopertową”, od której zaczęło się całe nieszczęście. W obecnym stanie prawnym, o ile można to tak nazwać, nic poza konstytucją, nie stoi na przeszkodzie, aby marszałek Witek przełożyła termin wyborów nie czekając na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. W następnym kroku minister Sasin powinien wydrukować zestawy wyborcze i 17 lub 23 maja wyborcy wysyłają te pocztówki w ramach czegoś, co się dowcipnie nazywa wyborami. Tak to w tej chwili wygląda, ale zdaje się, że plan na dziś jest już nie aktualny, chociaż do wieczora jeszcze daleko.



share

Temat „sankcji” nakładanych na Rosję wystarczy potraktować brzytwą Ockhama i mamy wszystko jak na dłoni. Oto miejscowy gangster zabija dwie osoby, które zdradziły gang, a w ramach sankcji burmistrz i policjanci w całej Polsce do bandziora się nie odzywają i wyrzucają ze znajomych na Facebooku. Bądźmy chociaż trochę poważni, ruski bandzior w biały dzień traktuje dwoje ludzi gazem bojowym, co oznacza, że bandycka Rosja dysponuje środkiem, którym bez wielkiego wysiłku można wytruć Londyn, czy Nowy York. Każdy stróż nocny wie, co taka akcja oznacza i jakie niesie za sobą konsekwencje, tymczasem na całym świecie odwet polega na wydaleniu ryskich dyplomatów, czytaj agentów FSB.



share

Stara kabaretowa prawda głosi, że w politycznej satyrze absolutnymi i niedościgłymi liderami są sami politycy. Lubię Górskiego, bo jest to jeden z inteligentniejszych twórców kabaretu, ale muszę się posłużyć toporną ripostą i napisać, że przy Schetynie jest strasznie cienki. Najnowszy odcinek „Ucha Prezesa” został rozpisany przez lidera PO i w kwietniu planowana jest premiera. Będzie konstruktywne wotum nieufności i co za tym idzie propozycja nowego gabinetu, na czele którego stanie sam Schetyna. Jak mówi młodzież „totalny zaskocz”. Gdyby ktoś nie zauważył mamy marzec i 10 dni od wielkiego „sukcesu” opozycji, która kibicując niemieckiemu kandydatowi Tuskowi, jednocześnie gwizdała na Polaka, w dodatku na swojego partyjnego kolegę Saryusza-Wolskiego.

Strony