Jarosław Kaczyński



share

Przez lata działało, nawet gdy Kaczyński nic nie mówił, to złowrogo milczał, ale to się skończyło. Wczoraj w sejmie mieliśmy dwa występy posłów bez maseczek, jednym był Grzegorz Braun, wykluczony z obrad przez błaznującego wicemarszałka Czarzastego, drugim Jarosław Kaczyński, nie wykluczony i nie upomniany. Tylko to zestawienie pokazuje, że siła publicznych występów prezesa PiS nie ma nic wspólnego z dawną potęgą, a to dopiero początek opowieści. Szef PiS i wicepremier do spraw bezpieczeństwa grzmiał z trybuny sejmowej, że opozycja ma krew na rękach i wielu z opozycji będzie siedzieć. Coś takiego, jeszcze rok temu byłoby nie schodzącym tematem dnia przez wiele tygodni. Nagłówki grzmiące o upadku demokracji, jawnej dyktaturze, łamaniu konstytucji i tak dalej, wypełniałby wszystkie media lewicowo-liberalne.



share

Pytania o to gdzie jest Jarosław Kaczyński, dlaczego go nie ma albo dlaczego PiS znów eksponuje Kaczyńskiego, chociaż tarci na tym wizerunkowo, to odwieczny sport „dziennikarzy”. Proszę jednak zwrócić uwagę, że moje pytanie jest nieco inne, a jeśli się dobrze przyjrzeć to całkiem inne. Nie pytam, gdzie jest Jarosław Kaczyński, że tak powiem, jako taki, ale gdzie jest konkretny Jarosław Kaczyński sprawujący funkcję wicepremiera do spraw bezpieczeństwa. O ile mnie pamięć i spostrzegawczość nie mylą, to od początku objęcia funkcji nie odbyła się ani jedna konferencja wicepremiera, nie znam też żadnej oficjalnej decyzji, chociażby w związku z tym, co się stało na „Marszu Niepodległości”.



share

Dotąd, ze względu wiele czynników i nie ukrywam, że jednym z nich jest szacunek dla Jarosława Kaczyńskiego, za to co dla Polski zrobił, nie pisałem o odpowiedzialności lidera PiS. Teraz przyszedł czas, aby oddzielić dobre od złego. Szacunek za przeszłość pozostaje szacunkiem, natomiast działania Kaczyńskiego od maja bieżącego roku nie tylko nie mogą cieszyć się szacunkiem, ale po prostu są nie do obrony. Nie wchodzę w szczegółowe kwestie ściśle polityczne, bo o nich pisałem wielokrotnie i całość się sprawdziła. W tej chwili de facto postępuje rozkład PiS i bez dwóch zdań katalizatorem procesu były decyzje szefa tej partii, który otoczył się miernymi doradcami i żyje w partyjnej Nibylandii. Jednak dziś chciałbym się skupić na „pandemii” i udziale Kaczyńskiego w tym szaleństwie.

Strony