Jarosław Kaczyński



share

Życie wraca! I to takie w ramach starej normalności, bo dziś od rana zamiast wskaźników zachorowalności i liczby zgonów na choroby towarzyszące mamy… „A Jarosław Kaczyński powiedział!” Co tym razem powiedział. W zasadzie nie ma to najmniejszego znaczenia, wiadomo, że słowa Kaczyńskiego zawsze są interpretowane w taki sam sposób. Gdy mówi do konkretnego złodzieja, że jest złodziejem, to obraża i dzieli wszystkich Polaków. Tak samo było ze wszystkimi innymi historiami, nie tylko z udziałem lidera PiS, ale na przykład w głośnej sprawie posłanki Lichockiej, która pokazała palec „chamskiej hołocie” i to konkretnej, spod szyldu PO, a adresatami tego gestu zostali wszyscy chorzy na raka.



share

Pierwsza plotka głosiła, że Jacek Kurski wraca na stołek prezesa TVP, ostatecznie głosami Lichockiej, Czabańskiego i Kruk dołączył do zarządu. W przywołanym zestawie nazwisk już zawiera się podstawowy problem. Kurski, Lichocka, Czabański to bodaj najmniej popularne postaci, nie akceptowane również przez znaczną część elektoratu PiS. Co je łączy? Sympatia Jarosława Kaczyńskiego, wszyscy i litościwie pominięta „umiem coś tam coś tam” Elżbieta Kruk, to są ludzie nietykalni na Nowogrodzkiej. Z czego wynika tak ślepa miłość Kaczyńskiego do polityków niestrawnych dla wyborców? Nie będę się rozwodził, o tym można napisać 100 felietonów z jedną kluczową frazą: „ręka Kaczyńskiego do kadr”. W każdym razie ci propagandyści z tak topornym podejściem do przekazu medialnego jak to tylko możliwe, zarządzają mediami publicznymi i będą zarządzać nadal.



share

W zamkniętych klanach, zwłaszcza politycznych, o jakiejkolwiek refleksji można zapomnieć. Hermetyczne środowiska mają to do siebie, że nie dopuszczają niczego i nikogo z zewnątrz, nawet tych, którzy dobrze życzą i radzą. Co nie dociera do klanu średnio rozgarnięty obserwator dostrzeże natychmiast. PiS jest w głębokim kryzysie, jeśli nie rozsypce. Dla mnie nie ma bardziej dobitnego sygnału, że dzieje się bardzo źle, niż ostatni wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla PAP. Jeśli ostatnia instancja traci polityczną intuicję i nie rozumie, co się zmieniło w nastrojach społecznych, to czas porzucić nadzieję. Kryzys wewnątrz obozu prawicy doprowadził do syndromu oblężonej twierdzy, towarzystwo jest zajęte sobą i sygnały zewnętrzne odbijają się od ściany.

Strony