Janukowycz



share

I jak wrażenia po konferencji Janukowicza? Całkiem poważnie pytam, bo mnie wszystko opadło: ręce, pozostałe członki i prawdę mówiąc mózg też się ciężko podnosił. Tutaj mamy do czynienia nawet nie z bolszewicką zasadą szarej masy, ale z carskim ukazem: „Urzędnik musi być tak głupi, jak to tylko możliwe i bezpieczne dla władzy”. Kryterium doboru namiestników w ościennych republikach radzieckich wcale nie jest ideowość, fanatyzm ideologiczny, czy jakakolwiek ludzka cecha, której nie trzeba się wstydzić i zawsze można odpowiednio dopasować. Dobór jest jeden – im większy idiota tym większe ma poparcie Kremla, ale też Berlina i pozostałych zainteresowanych podbojem wschodnich plemion. Rozpaczliwa konferencja ukraińskiego idioty wyhodowanego na Kremlu i przez Kreml posadzonego na urzędzie pokazała, że złudzenia muszą odejść precz. Z definicji każdy pozytywny głos ZSRR równa się współczynnikowi idiotyzmu, który otrzymuje chwalony.



share

Proszę się przyjrzeć i tak uczciwie sobie odpowiedzieć, co widać na tej fotografii? Dzieci jednej matki albo przynajmniej tego samego ojca, nieprawdaż? Podstawy moralne, postawy życiowe i na deser aparycja obu panów idealnie się wpasowuje w klimat Budy Ruskiej i nie mam nic do tej malowniczo położonej miejscowości, używam jedynie odpowiedniej nazwy dla właściwych ludzi. Zabawa we wskazywanie trzech szczegółów różniących safandułę Bronka od ukraińskiego satrapy zaczęłaby się zapewne od generalnej, nie szczegółowej, różnicy. Komorowski nie ma krwi na rękach – powie większość spoglądających na życiorysy prezydenta Polski i Ukrainy. Ująłbym te kwestię trochę inaczej, bardziej dyplomatycznie. Rąk Bronisława Komorowskiego w przeciwieństwie do rąk Janukowycza świat nie widział, Bronek miał łapy w kieszeni, kiedy Polskę spotkało nieszczęście. Dalej różnice mogą polegać na stopniu zażyłości z moskiewskim mocodawcą.



share

Trzeba powiedzieć brutalnie, że Ukraina to doskonały poligon historyczny, który jak na dłoni pokazuje, że nic się od czasów Jałty, a właściwie II Wojny Światowej, w stosunkach międzynarodowych nie zmieniło. Przypomnę prorocze słowa Lecha Kaczyńskiego: „Wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!”. Moim wielkim wyrzutem sumienia na zawsze pozostanie kpina, którą potraktowałem Lecha Kaczyńskiego, po słynnej i jak się okazuje bohaterskiej wizycie w Gruzji, ale to mój problem, ważniejsze są problemy Nasze. Z niebywałą precyzją realizuje się czarny scenariusz nakreślony przez Lecha Kaczyńskiego, z zachowaniem chronologii zdarzeń i tego wszystkiego o czym obaj bracia mówią od zawsze i od zawsze są wyśmiewani.

Strony