Izrael



share

Do przeciętnego zjadacza chleba z pasztetem drobiowym docierają wyłącznie szczątkowe informacje albo i zwykłe kłamstwa, które w nowomowie nazywane są „fake newsami”. Nie inaczej stało się z najnowszą sensacją „pandemiczną”, tym razem z udziałem Izraela. Cały ładunek emocjonalny przekazu zwiera się w jednym krótkim zdaniu: „Izrael po odnotowaniu rekordowej liczby przypadków jako pierwszy wprowadza drugi lock down.”. Taki nagłówek dla większości jest wystarczającym źródłem wiedzy, aby biegać po Internecie i powtarzać idiotyzmy o śmiercionośnym wirusie, przecież kto jak kto, ale Żydzi sobie krzywdy by nie wyrządzili. Tyle ignorancji i taniej podniety, a jakie są fakty?



share

Chciałbym zebrać burę za takie stawianie sprawy, bo to by znaczyło, że świat jest piękny, uczciwy i sprawiedliwy, ale na burę nie zasługuję, ponieważ świat, szczególnie świat polityki, jest zupełnie inny. Przed polską ambasadą w Izraelu doszło do czegoś, co szybko otrzymało właściwą nazwę – zwykły incydent. W tym miejscu pragnę przypomnieć i podkreślić, że w drugą stronę, czyli przy ataku na żydowskiego ambasadora w Polsce, mielibyśmy do czynienia z pogromem. Nie muszę też nikogo przekonywać, że skojarzeń i analogii do Auschwitz, holokaustu, szmalcownictwa i roku 1968, też by nie zbrakło. Przy ataku żydowskiego rasisty na polskiego dyplomatę wszystko skończyło się na incydencie, ale na szczęście tylko na świecie i w Izraelu.



share

Temat ustawy 447 powoli staje się tematem z półki: aborcja, rozdział państwa od kościoła, czy szczepionki. Innymi słowy mamy do czynienia z tematem dyżurnym, odpalanym tylko po to, aby robić dym, bo ognia ze wszystkich wymienionych hitów medialnych nikt od lat nie rozpalił i żadnej pieczeni nie upiekł. Nie wiesz jak zaistnieć, to napisz coś o ustawie 447 i będzie o czym gadać przez kilka dni. Moja reakcja na takie wywołanie sensacji jest niezmienna. Nie wierzę w odwracanie się na pięcie i udawanie, że ludzie mówią o czymś innym niż mówią. Skoro po raz setny pojawia się zapotrzebowanie, to pokornie się odnoszę i jeszcze uprzejmiej donoszę.

Strony