i takie tam



share

Często powracam do różnych anegdot, które dobrze oddają potrzebę chwili. Jedną z nieśmiertelnych jest bokserska taktyka: „przypieprzyć, odpuścić”. Nie będę ciągnął wątku z wczoraj, niech się wszystkim i wszystko w głowach poukłada, ale nie mogę przejść obojętnie obok niemądrych recenzji, które niekoniecznie wynikają z braku inteligencji, bardziej z psychologicznych mechanizmów. Facet zdradzony przez wybrankę, dłuższy czas racjonalizuje sobie własne upokorzenie i odrzuca oczywistości, które wszyscy dookoła widzą i najczęściej dyplomatycznie milczą, żeby się nie wtrącać. Bardzo częstym obrazkiem we wszystkich kronikach policyjnych są wypowiedzi sąsiadów, że Kamil K. grzeczny był i zawsze mówił dzień dobry. Mama Kamila obowiązkowo powie, że to kochane dziecko i ludzie się na niego uwzięli. W polityce psychologia jest równie ważna, ale trzeba wiedzieć, w którym miejscu. Psychologią, emocjami, wzruszeniem itd.



share

Jeden były premier powiedział rzecz odrobinę interesującą, w sensie politycznym, bardziej zajmująca w sensie ludzkim. Rzecz dotyczyła kolumny rządowej wyprzedzającej białoruski autobus. Roztrząsano tę kwestię ładnych parę dni, roztrząsa się nadal i będzie się roztrząsać jeszcze długo. We wszystkich telewizjach w każdej prasie i nie było stacji radiowej, żeby nie skomentowała. Ważne jest też w jaki sposób kwestia była roztrząsana, mianowicie w taki sposób, że nie ma dowodów na małostkowość, że nie można tak uprawiać polityki, że wrócił język nienawiści i podziału Polaków, że szanujmy prawo i procedury. Ogólnie wypowiedź uznano, za coś strasznego, podłego i bezpodstawnego. Da się tak, nie mówię, że się nie da. Da się ze zdania w sumie nie takiego strasznego uczynić zdanie, w którym zawrą się wszystkie plagi egipskie i te z puszki Pandory.