internacjonalizm



share

W czasach ponurych i słusznie minionych rzeczywiście był taki obowiązek, aby przyjąć postawę zasadniczą w czasie dwóch pieśni. Pierwszą był hymn Polski, drugą „Międzynarodówka”. Trzeba oddać komuchom, że za PRL-u hymn cieszył się należytym szacunkiem, w co trudno będzie uwierzyć młodszym aktywistom prawicowym, dlatego odsyłam do rodziców i dziadków. W szkole peerelowskiej nie tylko kuliśmy hymn na pamięć, a na Wychowaniu Fizycznym ćwiczyliśmy „baczność” i maszerowanie, ale uczyliśmy się wiersza „Polak Mały” i nikomu do głowy nie przychodził „faszyzm”.



share

Inwersja w tytule jest zamierzona, bo mimo wszystko wypada zachować chronologię i hierarchię postaw. Fundamentem ideowym dla obywateli „tego kraju” zawsze był internacjonalizm i nie chodzi nawet o początki bolszewizmu, ale spokojnie można umiejscowić tę postawę w czasach rozbiorów. Nowoczesność pełni jedynie funkcję pudru, który się rozmazuje na staropolskim zaprzaństwie. Przekonanie o marności własnego narodu, czy też precyzyjniej narodu, który dał dach nad głową internacjonalistom, jest czymś naturalnym i wynika z nienawiści. Pamiętam gdy sam pisałem teksty będące żywą kopią bełkotu drukowanego w Gazecie Wyborczej. Byłem wówczas przekonany, że jest to rodzaj surowego ojcowskiego spojrzenia, które wychowuje i prowadzi na dobrą drogą. Pisząc głupoty nie czułem żadnej nienawiści do Polski i Polaków, co byłoby uczuciem irracjonalnym dla Polka mieszkającego w Polsce.



share

W tytule parafrazuję nowe wydanie czerwonej książeczki, ale problematyka ma znacznie szerszy zakres. Rozpaczliwe poszukiwanie tożsamości przez kolejne pokolenie idiotyzmu ma swoje tragiczne, zabawne i co najbardziej pocieszające – marginalne znaczenie. Nic poważnego i w żadnej wersji idiotyzmu już się nie udaje. Dawniej o ludzką twarz idiotyzmu walczyły dwie grupy, z których jedna została nazwana opozycją. Puławianie ścierali się z Natolinem o pryncypia: żydokomuna, czy internacjonalizm? Przytomny człowiek zauważy, że przecież to spór o synonimy, z czym się oczywiście zgodzę, ale to już nie do mnie podobne uwagi, adresatów wymieniłem. Współcześnie dawny układ sił został zachowany, naturalnie można dokonać korekty nazw i miejscowości pozamieniać ulicami, ale czy to będzie żydokomuna z Czerskiej, czy internacjonalizm do niedawna obżerający się kawiorem na Rozbrat, to „pryncypia” pozostaną te same.

Strony