informacja



share

Wróżki i rumpolodzy już wiedzą, że będę pisał o najnowszej aferze albo całkiem normalnych wydatkach w MON, bo jak jest naprawdę nie wie nikt, poza MON. W tym, że nikt nie wie jak jest naprawdę mieści się cała patologia. Mija drugi dzień od ujawnienia wydatków wszystkich ministerstw, o czym większość komentujących zapomina albo nie ma pojęcia i przez ten okres słyszę wszystkie rytualne hasła bojowe. Gdy pytałem o finanse WOŚP w odpowiedzi słyszałem: „A co ty zrobiłeś dla dzieci?”. Gdy padają pytania o finanse MON, to w odpowiedzi pojawia się: „Macierewicz jest patriotą i szczucie służy Moskwie”.



share

Niczym reżyser Hochwander z kultowego „Misia” dwadzieścia filmów zrobiłem o wojnie i 1000 felietonów o wizerunku PiS, no to się chyba trochę znam. W komediach i dramatach też się orientuję i patrząc na kino, które nam proponuje PiS od jakiś dwóch miesięcy, zaczynam gubić wątki. Od czasu tragikomicznej rekonstrukcji rządu każdy kolejny dzień przynosi nowe sensacje. Wielu komentatorów oraz wyborców ma podobne odczucia i zwraca uwagę na różne ważne kwestie, jednak mnie dopadły dwie podstawowe wątpliwości.



Nie dalej jak wczoraj powoływałem się na materiał Marcina Wikło i Marka Pyzy z portalu „wSieci”, którzy wykonali kawał dziennikarskiej roboty, bez której nie naskrobałbym swojego felietonu. Przypominam o tym, bo nie mam zamiaru walić na oślep w kolejną kastę, która ma poczucie świętości. Istnieją prawdziwi dziennikarze i jeszcze kilku publicystów, ale jest ich, jak na lekarstwo. Zdecydowana większość osobników nazywających samych siebie dziennikarzami, to niegramotni sensaci biegający za „setkami” i to właśnie oni mają najwięcej do powiedzenia na temat zawodu, o którym nie mają pojęcia. Dawno nie widziałem takiej autokompromitacji pseudo dziennikarzy, jaką widać po opublikowaniu broszurki regulującej zasady organizacji pracy dziennikarzy na terenie sejmu.

Strony