III RP



share

Jestem w posiadaniu zabójczej broni, łączącej wiedzę teoretyczną, choć to tylko paranauka zwana socjologią, z wiedzą praktyczną, a wręcz empiryczną. Wyposażony w taki oręż mogę sobie pozwolić na bezczelne stwierdzenie, że o polskiej prowincjonalnej biedzie i potędze wiem wszystko i o tym opowiem. Był przełom lat 80 i 90-tych ubiegłego wieku. Trzypokoleniowa rodzina wegetująca w mieszkaniu komunalnym, ze ślepą kuchnią, bez łazienki, z kiblem i dostępem do wody na półpiętrze, zderzyła się z „niewidzialną ręką rynku” schowaną za plecami marksisty Balcerowicza. Dwóch dorastających chłopców, dwoje pracujących rodziców i babcia. W ciągu jednej chwili oboje rodzice tracą pracę, podobnie zresztą jak… 75% mieszkańców małej mieściny.



share

Piszę o polityce od 15 lat, w tym przez co najmniej 5 lat pisałem bez pojęcia, co też jest koniecznym doświadczeniem. Przy takim stażu najzwyczajniej w świecie nie chce mi się bawić w subtelności, bo polityka z subtelnością nie ma nic wspólnego. Nie za bardzo mam też ochotę na polemiki, przynajmniej na te charakterystyczne dla Internetu szermierki zgranych ripost i tych samych banalnych recept. Sprawy w tej chwili, co do generaliów, wyglądają bardzo klarownie i nie ma tu miejsca na niuanse, o ile o sprawach rozmawiają dorośli ludzie.



share

Większość, szczególnie współczesnych reżimów, została zbudowana według tytułowego klucza. Za wyjątek mimo wszystko należy uznać III Rzeszę, gdzie idiotą był tylko wódz, ale otoczenie niestety składało się z wybitnych jednostek, które na kilka lat zbudowały niemiecką potęgę, grabiąc i mordując w sposób „przemysłowy” miliony ludzi. Nic podobnego nie zdarzyło się za to w reżimach komunistycznych i postkomunistycznych, tutaj zawsze wyjątkowo prymitywne jednostki i kadry odpowiadały za nieszczęścia własnego narodu.

Strony