ideologia



share

Banałem jest stwierdzenie, że RPIII dostarcza takiej dawki codziennej paranoi, która pozwala na permanentne podniecanie tłumów, ale bywa też tak, że paranoja się zapętli. Przeczytałem sobie tekst „Deklaracji wiary” i muszę powiedzieć wprost, że autorowi nie postawiłbym miernej na szynach. Tekst jest beznadziejny, brzmi jak dewotka, która zabrała głos w imieniu klubu sejmowego i jest przekonana o genialności wygłaszanych sądów, ponieważ ma błogosławieństwo przewodniczącego. Konstrukcja deklaracji woła o pomstę do nieba, przede wszystkim dlatego, że daje Michnikowi gotową armatę wycelowaną w „ciemnogród”. Nim się zacznie bulwersować ta część narodu, która jest moją częścią, bardzo proszę przez chwilę się zastanowić nad sensem logicznym i gramatycznym następującego zdania: „UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne:



share

Unikanie tematów, którym żyją ludzie nie jest niczym oryginalnym, raczej uważam taki wybieg za efekciarstwo silące się na oryginalność i dlatego chętnie się wziąłem za opisanie fenomenu Koncity Kiełbasy. Każda ideologia przeżywa trzy fazy rozwoju i degradacji zarazem. Pierwsza faza to fascynacja zarówno twórców, jak i zaślepionych ideologią. Wystarczy prześledzić kilka życiorysów, żeby poznać siłę fascynacji, tytani intelektu nabierali się na komunizm, czy narodowy socjalizm. Drugą fazą jest zamordyzm, niezbędny do utrzymania ideologii przy życiu, gdy minie fascynacja. Wreszcie i nieuchronnie przychodzi śmieszność. Pewnie nie jeden zdrowy na umyśle człowiek zastanawia się w jakiej fazie terroru dewiacji jesteśmy obecnie? Moim zdaniem jesteśmy świadkami przełomu, kończy się zamordyzm, zaczyna się śmieszność.



share

Kiedy staram się promować liberalizm, często ze strony środowisk katolickich słyszę zarzut, że ideologia ta narzuca człowiekowi “skrajny indywidualizm” rozumiany jako wręcz moralny zakaz patrzenia dalej, niż czubek własnego nosa. Może nie jest to zawsze aż tak radykalnie formułowane, ale wymowa zarzutu mniej więcej tak wygląda.

Niestety takie myślenie nie tylko urąga logice i współczesnej wiedzy naukowej (z wielu dziedzin od nauki o rodzinie przez socjologię, historię i ekonomię aż po antropologię kulturową), lecz także oficjalnej nauce Kościoła Katolickiego. A to w wydaniu działaczy katolickich i katolickich publicystów skłaniać może do zadziwienia, że o bardziej zdecydowanych aktach protestu nie wspomnę.

Strony