ideologia



share

Do dyżurnej debaty na temat legalizacji „zioła” nie zamierzam się włączać, bo drgawek dostaję na samą myśl o wymianie argumentów, które słyszałem z 1000 razy. Co innego kwestia ziołolecznictwa, którego jestem gorącym zwolennikiem. Rzecz wbrew wszystkim pozorom i ideologicznym paranojom jest niezmiernie prosta. Pośród rozmaitych medykamentów mamy w tej chwili całą grupę psychotropów i substancji, które z powodzeniem mogą zastąpić używki. Zaczynając od najprostszego spirytusu, przez eter, aż po morfinę (pochodna opium), znany „afrodyzjak” z przełomu XIX i XX wieku. Z tego jednego powodu argument, że marihuana jest narkotykiem i w związku z tym, nie powinna być uznana za lek, jest najzwyczajniej w świecie głupi. Medycyna klasyczna i ludowa korzystały od lat ze substancji rozweselających i usypiających. Ze starych wiejskich opowieści pamiętam, że dawniej babki usypiały dzieci jakimiś naparami makowymi i takich wynalazków jest całe mnóstwo.



share

Miałem szerzej napisać o Polańskim i „pedofilii”, która w ostatnich dniach nabrała nowego znaczenia i generalnie sprowadza się do tego, że w oczach nieskażonych rozumem wyuzdana Lolita i krzywdzone dziecko to jedna „bajka”. Dałem sobie jednak spokój, bo znam te wszystkie pożal się Boże argumenty „to znaczy, że się prosiła, tak?”, „że można gwałcić tak?”. Tak, można, wszystko można, zwłaszcza można mieszać dwie patologie w jeden wygodny ideologiczny koktajl i na resztę położyć lagę. Napiszę wąsko i pozostanę przy swojej oryginalnej myśli, że Polański ma tyle wspólnego z pedofilią, co ksiądz, którego niegdyś chciano zabić pianką do golenia, z sadomasochizmem. Z kolei „ofiara” Polańskiego jest tak niewinna, jak „Mama Madzi” galopująca w bikini na koniu po wszystkich brukowcach.



share

Przypomniało mi się stare powiedzonko z podstawówki, ale to nie przypadek, tylko obserwacja. Sezon ogórkowy w pełni, dlatego rozmaite Kasie i Łukasze z TVN prześcigają się w „tematach”. Szczerze i bez ironii podziwiam warsztat dziennikarski, sam należę do wyjątkowo upierdliwych i szczycę się wygrzebywaniem informacji z Internetu, do których mało kto dotarł, ale sołtysowej ścinającej metalowy krzyż siekierą i deklaracji sumienia podpisanej na „Facebooku” przez 30 nauczycieli, nie wydobyłbym w życiu. Takie akcje niestety będą coraz bardziej skuteczne, bo TVN tyra w pocie czoła, a po drugiej stronie widać ideologiczną podnietę, pomyloną z wartościami i poplątaną z faktami. Zadałem sobie trud i sprawdziłem o co chodzi w tych antykatolickich Michałkach. Wyszły same banały na obraz i podobieństwo „Steczkowskiej, która pokazała za dużo. Przypadek?”.

Strony