ideologia



share

W ostatnim czasie prowadzę intensywną korespondencję z wieloma prawnikami z różnych dziedzin prawa i jeszcze dodatkowo odwiedzam notariusza. Wnioski z tych doświadczeń są mało zaskakujące. Obojętnie z jakim problemem się zwracasz żaden prawnik nie powie ci jak udowodnić swoje racje, on od razu mówi jak uniknąć odpowiedzialności lub znaleźć odpowiedni paragraf na stronę przeciwną. Wstyd się przyznać, jednak dotąd byłem takim frajerem, że po prostu przychodziłem do sądu albo pisałem pisma, w których interesowała mnie wyłącznie prawda materialna. Tymi metodami doszedłem do stanu, w który znieważony, zniesławiony i zelżony razem z rodziną, otrzymałem wyrok karny za „króla żebraków”, jednocześnie lżący systematycznie zostaje uniewinniony za „pie…l się”, „głęboko upośledzony gość”, „wariat ze Złotoryi”.



share

Nie ma takiej ideologii, a wszystkie powtarzają się w cyklach zmieniając jedynie formę, która przetrwałaby próbę czasu. Każde zunifikowanie ludzkich namiętności, pragnień i pomysłów na życie kończy się groteską. Prawidłowość ta dotyczy w równym stopniu zamordyzmu, jak i utopii. Komunizm padł w komediowych okolicznościach przyrody i podobnie skończył ruch hipisowski, gdy opasłe dzieci kwiaty przestały się mieścić w dżinsach od Versace. Taka jest nieuchronna kolej rzeczy i z całą pewnością dzisiejsi 30, 40-latkowie dożyją upadku „idei wspólnotowej”, jeśli tylko ten upadek przeżyją. Zupełnie inaczej wygląda religia, która tym się różni od ideologii, że nie daje się do końca zweryfikować i przez to ośmieszyć. Wiara, że tu na ziemi trzeba przestrzegać religijnych nakazów i zakazów, aby potem w niebie odebrać nagrodę, powoduje, że ludzkie zachowania są w miarę usystematyzowane.



share

Do dyżurnej debaty na temat legalizacji „zioła” nie zamierzam się włączać, bo drgawek dostaję na samą myśl o wymianie argumentów, które słyszałem z 1000 razy. Co innego kwestia ziołolecznictwa, którego jestem gorącym zwolennikiem. Rzecz wbrew wszystkim pozorom i ideologicznym paranojom jest niezmiernie prosta. Pośród rozmaitych medykamentów mamy w tej chwili całą grupę psychotropów i substancji, które z powodzeniem mogą zastąpić używki. Zaczynając od najprostszego spirytusu, przez eter, aż po morfinę (pochodna opium), znany „afrodyzjak” z przełomu XIX i XX wieku. Z tego jednego powodu argument, że marihuana jest narkotykiem i w związku z tym, nie powinna być uznana za lek, jest najzwyczajniej w świecie głupi. Medycyna klasyczna i ludowa korzystały od lat ze substancji rozweselających i usypiających. Ze starych wiejskich opowieści pamiętam, że dawniej babki usypiały dzieci jakimiś naparami makowymi i takich wynalazków jest całe mnóstwo.

Strony